Dziedzictwo, Katherine Webb

Insignis, 2012

Liczba stron: 508

„Dziedzictwo” jest debiutem literackim autorki, a jednocześnie książką, która przyniosła Katherinie Webb dużą popularność. Fabuła powieści opiera się na rodzinnych tajemnicach, miejsce akcji to stara, podupadła, rodzinna posiadłość. Akcja toczy się dwutorowo – w teraźniejszości w Anglii oraz na początku XX w. w Stanach Zjednoczonych.

Dwie siostry, Erica i Beth, przyjeżdżają do odziedziczonej po babce posiadłości Storton Manor celem uporządkowania rodzinnych pamiątek i podjęcia decyzji o dalszym losie budynku. Na miejscu budzą się w nich wspomnienia spędzanych u babki wakacji. Na pierwszy plan wysuwa się lato, kiedy doszło do rodzinnej tragedii. Erica szczególnie chce dociec prawdy o tragedii, ponieważ na skutek szoku i ze względu na to, że była wówczas małą dziewczynką nie pamięta kluczowych zdarzeń istotnych dla wyjaśnienia tajemnicy zaginięcia jej starszego kuzyna. Ma jednak przeczucie, że wraz z siostrą i przyjacielem z dzieciństwa – Dinnym, członkiem taboru Cyganów, była obecna w najważniejszym momencie. Ponadto, podejrzewa, że wydarzenia tego lata odcisnęły piętno na psychice jej starszej siostry i w rezultacie wpędziły ją w głęboką depresję, z którą zmaga się od lat.

Erica nie tylko próbuje ‚wycisnąć’ z siostry prawdę o wydarzeniach z dzieciństwa. Zajmuje się porządkami w posiadłości i natrafia na kolejny sekret sprzed 100 lat. Na jednym ze starych zdjęć jej prababka pozuje z dzieckiem, o którym nie ma żadnej wzmianki w dokumentach. Erica stara się dociec kim jest chłopczyk na fotografii i co się z nim stało. W międzyczasie zacieśnia odnowioną znajomość z przyjacielem z dzieciństwa.

Oba sekrety rodzinne oraz droga do ich odkrycia stanowią najważniejszą i najlepiej napisaną część książki. Akcja wciąga od pierwszych stron. Z zapartym tchem śledziłam przygody młodej Amerykanki, która poślubiła farmera z „dzikiego zachodu” i porzuciła luksusowe życie w Nowym Jorku, by trwać u boku męża gdzieś na końcu cywilizowanego świata. Z ciekawością poznawałam zgorzkniałą babkę Eriki i Beth oraz ich beztroskie dzieciństwo w Storton Manor.

Były jednak w książce rzeczy, które mnie irytowały. Przede wszystkim o zgrzytanie zębów przyprawiały mnie histeryczne i jednotematyczne rozmowy obu sióstr – dawno nie czytałam równie drętwych dialogów. Stukałam się w głowę kiedy w powieści sugerowano wielką miłość Beth i Dinnego, którzy ostatnio widzieli się gdy mieli 12 lat. W związku z tym, zupełnie nie rozumiałam zazdrości Beth o rodzące się uczucie Eriki. Nie jestem w stanie przyjąć tak prostego wytłumaczenia depresji nękającej Beth. Przecież jej życie nie zatrzymało się tego lata kiedy zginął jej kuzyn. Wręcz przeciwnie, w późniejszych latach zdążyła wyjść za mąż, rozwieść się, urodzić dziecko, itd. Jednym zdaniem – autorka powinna jeszcze popracować nad swoim warsztatem i nie liczyć na to, że czytelnicy przyjmą pewne fakty zupełnie bezrefleksyjnie.

Mimo tych zastrzeżeń, polecam Wam tę książkę, szczególnie jeśli lubicie historie o staroangielskich posiadłościach, tajemnicach rodzinnych, mrocznych sekretach epoki wiktoriańskiej. Podzielcie się swoimi wrażeniami po lekturze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *