Ekspedycja. Historia mojej miłości, Bea Uusma

Marginesy, 2017

Liczba stron: 320

Tłumaczenie: Justyna Czechowska

Ta książka jest piękna. Wystarczy na nią spojrzeć, wziąć do rąk i przekartkować – mnóstwo zdjęć, grafik, tabele, strony w różnych kolorach według pewnego klucza, który podczas czytania staje się oczywisty. Ta książka jest piękna, bo jest pięknie napisana i opowiada niesamowicie ciekawą historię.

Bea Uusma zakochała się. Historia jej miłości zawarta jest w tym tomie. Obiektem miłości nie jest mężczyzna, lecz trzech mężczyzn, uczestników wyprawy na Biegun Północny, nieżyjących od ponad stu lat. Temat przyszedł do niej sam, zupełnie przypadkiem i nękał ją przez kilkanaście lat, w których podjęła wiele prób dotarcia na wyspę, na której umarli śmiałkowie, zbadała niezliczoną liczbę tropów i wyszkoliła się w wielu dziedzinach, by lepiej zrozumieć, co tam się stało. A to było tak:

Na początku było wielkie marzenie. Trzech Szwedów zapragnęło zdobyć Biegun Północny. Wymyślili, że dostaną się nad biegun od strony nieba, po prostu przelecą nad nim balonem. Pomysł wydawał się tak dobry, że udało się go sfinansować. Był rok 1897, gdy wyruszyli z najdalej wysuniętego na północ skrawka lądu marząc o sławie, lądowaniu po drugiej stronie ziemi, przyjęciach, na które udadzą się w jedwabnych krawatach i smokingach przezornie spakowanych w bagażach.  Jeden z nich marzył również o swojej narzeczonej, którą chciał poślubić po powrocie do domu.

Nie przewidzieli kilku rzeczy, jak choćby takiego szczegółu, że przed lotem warto wypróbować balon, przemyśleć trasę, sprawdzić warunki. Nie można ich winić, w tamtych czasach panowało przekonanie, że nad biegunem zawsze jest czyste niebo i świeci tam słońce. Wyprawa skończyła się tragicznie. Do tej pory jej przebieg i dramatyczny koniec jest jedną z największych zagadek w Szwecji. Napisano o niej wiele książek, ale śmiem wątpić, by którakolwiek była tak dobra, poruszająca i wnikliwa jak ta, którą napisała Bea Uusma. Jej książka powstała z miłości.

Jeśli jeszcze ne czytaliście, naprawdę powinniście to zrobić. Opowiedziana historia jest fascynująca, pełna luk, zagadek do rozwikłania. Język, jakim ją napisano, daleki jest od sprawozdania czy reportażu. Widać, że autorka naprawdę przeżywa to, czego się dowiaduje, przeżywa również, gdy mimo prób nie udaje jej się czegoś dowiedzieć. Jej samej jest w tej książce dość dużo, ale to zupełnie nie przeszkadza, bo jest ważną postacią i to od niej zależy, w którą stronę potoczy się ta opowieść. Czytając, żyłam tą historią. Wspaniała książka!

Jedna myśl nt. „Ekspedycja. Historia mojej miłości, Bea Uusma”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *