Erynie, Marek Krajewski

Znak, 2010

Liczba stron: 270

To, o ile mnie pamięć nie myli, to moje trzecie spotkanie z powieścią Marka Krajewskiego. Pierwszą przeczytaną książką był „Festung Breslau”, jeszcze przed założeniem bloga (tak, tak, wtedy też czytałam). Potem przeczytałam książkę napisaną w duecie z Mariuszem Czubajem. Obie pozostawiły we mnie dużo pozytywnych wspomnień. Szczerze mówiąc chętnie wrócę kiedyś do serii o Breslau. „Erynie” opowiadają o przedwojennym Lwowie i nasycone są atmosferą tego miasta, specyficznym językiem jego mieszkańców, portretują różne warstwy społeczeństwa – robotników, pracowników zawodów bardziej szanowanych takich jak komiwojażerzy oraz policjantów i innych elegantów.

W mieście zamieszkanym przez ludność polską i żydowską bardzo łatwo o wzajemne oskarżenia i idące za nimi reperkusje. Kiedy więc aptekarz, żyd z pochodzenia, znajduje w swoim wychodku potwornie okaleczone zwłoki polskiego dziecka, sprawa staje się priorytetem policji. Dochodzenie obejmuje Edward Popielski – zbliżający się do wieku emerytalnego swoisty „gwiazdor” lwowskiej policji. Popielski chce zamknąć sprawę szybko i jak najbardziej widowiskowo. Przede wszystkim kieruje się obawą o życie swojego małego wnuczka. Popełnia przy tym wiele błędów, które (mam nadzieję) obciążają jego sumienie.

Tak, tak – nie zapałałam sympatią do głównego bohatera. Nie spodobał mi się ani jego styl życia, ani to, że otwarcie pogardzał ludźmi o niższym od swojego statusie. Nie zaimponowała mi jego skłonność do przemocy oraz dandysowskie ubrania. Dużo mogłabym mu wybaczyć gdyby naprawdę był dobrym śledczym, a on jest po prostu śledczym niekonwencjonalnym. Jego oryginalność związana jest z chorobą – epilepsją. Ostre słońce nie służy Popielskiemu, dlatego pracuje nocą – dzięki temu ma przewagę nad innymi policjantami. Tych innych praktycznie w powieści nie ma – ja wolę jeśli są 😉

Pokrytykowałam, pomarudziłam i na tym koniec. Reszta mi się podobała – szybka akcja, skomplikowane śledztwo, w którym do końca nie wiadomo o co chodzi, kto jest mordercą ani jakimi motywami się kieruje. Ciekawe przejście do współczesności zaczyna i wieńczy powieść – jest również ostatecznym rozwiązaniem wszystkich zagadek. Za chwilę zabieram się za „Liczby Charona” tego samego autora.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *