Gorąca wiadomość, Fern Michaels

Bellona, 2012

Liczba stron: 334

Chyba upadłam na głowę! Zamówiłam książkę, na którą w księgarni nie zwróciłabym uwagi. Po prostu nie dostrzegam okładek kwiatuszkowo-przesłodzonych. Romansów nie czytam przede wszystkim dlatego, że mnie śmieszą i nudzą. I dlatego, że są przewidywalne. Co wobec tego skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę? Jej opis sugerujący pojawienie się zagadki kryminalnej, którą rozwiązywać będą „Matki Chrzestne” stanowiące główny trzon tego cyklu.

Matki chrzestne to cztery przyjaciółki, których przyjaźń przetrwała kilkadziesiąt lat. Losy każdej z kobiet potoczyły się inaczej, drogi rozeszły, ale więź je łącząca przetrwała. I chociaż mieszkają w różnych stanach, to mają stały kontakt ze sobą dzięki telefonom i internetowi. Tylko jedna z nich została matką, ale wszystkie pozostałe zostały matkami chrzestnymi Abby. Stało się to niemal 30 lat wcześniej. Teraz w wieku 65 lat pierwszy raz od dawna spotykają się ponownie na zaproszenie najbogatszej z nich Toots – matki Abby.

Toots, zostawszy po raz kolejny wdową, postanawia zmienić coś w swoim życiu. Będąc multimilionerką ma praktycznie nieograniczone możliwości. Nie sprecyzowała jeszcze czym chciałaby się zająć, kiedy jeden telefon od córki stawia jej świat to góry nogami i wytycza ścieżkę postępowania. Toots w tajemnicy przed ambitną córką postanawia kupić upadający magazyn plotkarski, w którym pracuje Abby. Wie, że dla córki ta praca wiele znaczy, a że sama uwielbia czytać plotki z Hollywood, lekką ręką wydaje 10 milionów dolarów i wraz z przyjaciółkami jedzie do Los Angeles żeby trzymać rękę na pulsie. Cała transakcja odbywa się przy całkowitej nieświadomości Abby. Niestety, sprawa zaczyna się trochę komplikować…

Połowa książki to opis matek chrzestnych oraz próby rozwiązania ich problemów przez rezolutną i nadzianą Toots. Jedna czwarta to opisy szastania pieniędzmi, przerzucanie się drogimi markami, picie szampana i podróże wynajętym odrzutowcem. Kolejny kawałek to opis (banalnych i oklepanych) rozterek sercowych Abby. Zagadki kryminalnej jest jak na lekarstwo i właściwie matki chrzestne nie mają wiele wspólnego z tropieniem sprawcy. Co z tego wynika?

Normalnie przeczytałam coś a la Danielle Steel, a przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Szkoda, bo taki retro kryminał z babciami tropiącymi złoczyńców mógłby się udać. Bohaterki są wystarczająco charakterystyczne (żeby nie powiedzieć, że przerysowane), okoliczności wielce sprzyjające, możliwości, dzięki kasie Toots, nieograniczone. Tylko pomysłu jakby zabrakło. Co mnie jednak zaskoczyło to to, że książkę czyta się zadziwiająco dobrze, mimo tego, że akcji w niej praktycznie się nie uświadczy. Dlatego też dam autorce drugą szansę. Może w kolejnej części uzna, że bohaterki są już wystarczająco przedstawione i zaserwuje im jakąś fajną zagadkę do rozwiązania?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *