Granatowa krew, Wiktor Hagen

WAB, 2010

Liczba stron: 470

„Granatowa krew” jest debiutem pisarskim Wiktora Hagena. Przy tym nadmienić należy, że jest to debiut jak najbardziej udany. Mimo sporej objętości i niezbyt przyjaznej czcionki, przeczytałam ją migusiem, zaintrygowana zagadką kryminalną.

Główny bohater, policjant Robert Nemhauser, nie bardzo pasuje do realiów policji. Jest zbyt wielkim idealistą, z wykształcenia humanistą, z zamiłowania kucharzem. Ta wrażliwa dusza sprawnie jednak działa w duecie z typowym osiłkiem – Mario. Nemhauser dostaje od przełożonego dyskretne polecenie przyjrzenia się podejrzanej śmierci żony znanego w PRL prezentera telewizyjnego. Okazuje się, że ofiar nietypowego, inteligentnego zabójcy jest więcej. Co je łączy? Odpowiedź na to pytanie zajmie Nemhauserowi sporo czasu. Kluczem do zagadki jest tytułowa granatowa krew. Tak jak dawniej określano arystokrację mianem krwi błękitnej, tak teraz współczesnych nietykalnych (gwiazdy TV, polityków, biznesmenów) nazywa się w książce krwią granatową.

Oprócz intrygi kryminalnej w powieści odnajdziemy współczesną Warszawę odrysowaną tak dokładnie i realistycznie, że aż chce się wyruszyć tropem głównych bohaterów. Ponadto zachwycają zapachy i smaki potraw przyrządzanych przez Nemhausera. Dużym atutem są perypetie rodzinne policjanta – prywatnie ojca bliźniaków-przedszkolaków oraz trudne wybory  małżonków, którym na utrzymanie nie starcza pensja policjanta.

Lubię tego typu powieści kryminalne, współczesny język, wartką akcję, sympatycznego bohatera, będącego zaprzeczeniem ostatnio lansowanych zapitych i pogrążonych w depresji detektywów. Nemhauser na depresję nie ma czasu przy hiperaktywnych dzieciakach, dwóch etatach oraz wymagającym szefie. Jasne, że pewne sceny są przerysowane (np. wizyta Mario i Andżeli), ale nic to powieści nie ujmuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *