Grzech, Max Czornyj

Filia, 2017

Liczba stron: 400

Co jest w tym Lublinie, że powstają tam takie mocne kryminały? Max Czornyj nie jest przecież pierwszym autorem, który w ponurych barwach przedstawia to miasto. Najpierw Marcin Wroński pokazał jego ciemną stronę w swoich kryminałach retro, teraz wzięło się za nie inne pokolenie i straszy Lublinem współczesnym.

W mieście dochodzi do serii porwań. Giną kobiety. Policja próbuje nie dopuścić do wybuchu paniki i nie odkrywa wszystkich kart. Jednak nie tak łatwo zatuszować zbrodnię, gdy morderca podrzuca potwornie okaleczone i upozowane zwłoki w miejscach łatwo dostępnych. Gdy ginie kolejna kobieta Eryk Deryło, cyniczny i dość porywczy policjant, chce wierzyć, że za jej zniknięciem stoi mąż. Nie dopuszcza do siebie, że w okolicy grasuje seryjny morderca. Nieco odmiennego zdania jest młody profiler, konsultant w policji – według niego okaleczenia, upozowanie i miejsce złożenia zwłok wskazują na kogoś z duży problemem.

„Grzech” to powieść dla tych, którzy są w stanie znieść opisy paskudnych tortur i pokaleczonych ciał. Dla tych, którzy cenią mroczne historie i ponurą atmosferę będzie to pozycja pierwsza klasa. A jeśli na dodatek preferujecie trochę pokręconych śledczych, takich co to nie wiadomo, czego się po nich spodziewać to Deryło jest w sam raz. Ja jako czytelniczka lubię takie kryminały, w których na pierwszym planie jest praca śledcza i tutaj w dużej części tak jest. Możemy podążać za tokiem myślenia policjantów badających sprawę, przesłuchiwać podejrzanych i świadków, zastanawiać się nad rozwiązaniem. Chwilami jednak brakowało mi ciągu przyczynowo-skutkowego, zwłaszcza pod koniec książki. Zakończenie uznaję za najsłabsze, nie pod względem fabularnym, lecz pod względem wykonania. Miałam wrażenie, że autor poszedł na skróty, wyjął miotłę i pozamiatał – trochę jak w horrorach, kiedy autor tak namota, że jedynym rozwiązaniem jest wypuszczenie zgrai wilkołaków, które zagryzą wszystkich i po sprawie. To porównanie trochę na wyrost, ale i tutaj pojawia się wątek, który nieco upraszcza fabułę. Mam nadzieję na przyszłość, że autor porzuci taplanie się w makabrze na rzecz porządnej pracy policyjnej.

To debiut autora i mimo moich utyskiwań na zakończenie, jest na tyle dobry, że jak sugeruję wcześniej, jestem gotowa przeczytać kolejną jego książkę. . A to już coś!

Jedna myśl nt. „Grzech, Max Czornyj”

  1. „Grzech” to faktycznie ponura książka, w której atmosfera grozy rośnie ze strony na stronę. Mamy nadzieję, że kolejne tytuły Maxa Czornyja będą tylko lepsze! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *