Higiena mordercy, Amelie Nothomb

To trzecia książka tej autorki, którą ostatnio przeczytałam. Wydaje mi się też najsłabsza z trójki. Poprzedno czytałam „Metafizykę rur” oraz „Kosmetykę wroga” i obie oceniam oczko wyżej.

Akcja, jak to u Nothomb, stanowi tylko przyczynek do snucia różnych „mądrości”. Pretextat Tach znany pisarz postanawia przed spodziewaną wkrótce śmiercią udzielić wywiadów czterem dziennikarzom starannie wyselekcjonowanym przez swojego osobistego sekretarza. Dotychczas osoba pisarza była prawie nieznana, ponieważ unikał on wszelkich kontaktów z mediami.

Okazuje się, że Pretextat Tach to człowiek w mocno podeszłym wieku, monstrualnie otyły, poruszający się na wózku, a przy tym jest niezwykle bystry, złośliwy, czym doprowadza dziennikarzy do szału. Z wypowiedzi Pretextata dowiadujemy się wielu prawd, półprawd oraz kompletnych bzdur.

W jego usta autorka wkłada rozmaite spostrzeżenia, m.in. o tym:

że we współczesnym świecie mało kto czyta ze zrozumieniem, a większość osób kreujących się na oczytanych i pragnących błyszczeć w towarzystwie zadowala się streszczeniami i omówieniami lektur;

że kobiety są be, złe, podłe, brzydkie i zasługują na wszystko, co najgorsze;

że dzieciństwo jest najlepszym momentem życia poprzez całą swoją niewinność, delikatność i beztroskę;

że największą zbrodnię popełniamy wówczas, gdy zapominamy o innych ludziach. Staje się to wtedy, gdy traktujemy ludzi przedmiotowo i po uzyskaniu od nich tego, czego od nich oczekiwaliśmy odrzucamy ich, a także i pamięć o nich.

W książce jest wiele takich „mądrości”, ale nie będę ich spisywać, bo zapewne nie wszystkie na to zasługują. Powieść jest momentami irytująca i w zasadzie czytając pragnęłam, by jak najszybciej się skończyła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *