Hotel nomadów, Cees Nooteboom

WAB, 2012

Liczba stron: 255

„Hotel nomadów” jest książką wydaną w serii podróżniczej. Nie jest na pewno najnowszą pozycją, jednakże zawarte w niej uwagi i obserwacje holenderskiego kandydata to literackiej nagrody Nobla, są uniwersalne i tak samo aktualne teraz, jak i w latach powstawania tej książki.

Autor sam siebie nazywa nomadą – połknąwszy bakcyla podróży, oddaje się im bez końca, a jego życie wyznaczają kolejne przeloty, wędrówki, poznawanie nowych miast i obserwowanie ludzi. Z jednej strony najbardziej charakterystyczne, bo występujące podczas każdej podróży jest nocowanie w hotelu. Z drugiej strony, podróżnik taki jak Nooteboom, spędził w hotelowych pokojach tak wiele nocy i dni, że akurat ta część podróży wydaje się z perspektywy czasu najmniej istotna i nie zapadająca w pamięć. To, że hotel dostał się do tytułu książki, można uznać za wielką dla niego nobilitację.

Jaki jest sens nieustannego podróżowania?

„Skrywanym i podświadomym celem niektórych podróży jest wprawienie podróżnika w całkowite zakłopotanie, takie oderwanie go od korzeni, że jego własne życie wydaje się na tyle mgliste, że z wielkim trudem będzie mógł do niego powrócić. Dopiero wtedy naprawdę byłeś daleko, tak bardzo gdzie indziej, że być może stałeś się przez to innym człowiekiem.”

Nie wszystkie istotne podróże muszą wieść nas daleko za horyzont. Dla autora równie ważne jest coroczne podróżowanie i mieszkanie w domu, który ma na jednej z hiszpańskich wysp. Będąc w Hiszpanii, staje się po części Hiszpanem, żyje tak jak społeczność wyspy, czytuje te same gazety. Jednocześnie ma świadomość, że jest osobą z zewnątrz.

Najciekawszym fragmentem książki jest opowieść o Wyspach Aran oraz ich miłośniku, kronikarzu, znawcy – Timie Robinsonie. To opowieść o wielkiej fascynacji zrodzonej z niczego, o człowieku, który pokochał miejsce surowe, nieprzyjazne i napisał o nim doskonałą książkę.

Większa część książki „Hotelu nomadów” poświęcona jest jednak Hiszpanii oraz lokalnym sprawom wyspy, na której pomieszkuje Nooteboom. Jak jeszcze pisanie o mikrokosmosie małej społeczności okazało się ciekawe, to najmniej zajmujące dla mnie były fragmenty, w których autor rozważa różne aspekty rozwiązań politycznych i społecznych dla Hiszpanii, tym bardziej, że sprawy o których mowa są już mocno przeterminowane. Miłośnicy Hiszpanii na pewno znajdą w rozważaniach pisarza o wiele więcej przyjemności, niż ja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *