Instrukcja jak ocalić świat, Rosa Montero

Muza SA, 2010

Liczba stron: 294

„Dlaczego tak jest, że tak łatwo nam wierzyć w całą beznadzieję, okrucieństwa i koszmary tego świata, a gdy zaczynamy rozmawiać o dobrych uczuciach, natychmiast maluje się nam na twarzy ironiczny grymas i uważamy, że to ckliwe?”

To jedno z ostatnich zdań w książce i powiem szczerze, że jeśli o mnie chodzi to autorka idealnie utrafiła z tą puentą. Dopóki bohaterowie dostawali od życia porządne manto, dopóki lała się krew i łzy, dopóki buzowały hormony napędzane adrenaliną, dopóki bohaterowie byli zrezygnowani, to łykałam tekst jak młody pelikan. W momencie gdy zaczęło się jednemu z drugim jakoś układać, zaczęłam ironicznie mrużyć oczy i na dodatek nimi wywracać!. Tak trudno jest zaakceptować to, że coś dobrego może się wydarzyć w życiu, że los może się uśmiechnąć do człowieka i wyciągnąć go z dołu rozpaczy i beznadziei.

Czterech bohaterów. Cztery pokręcone historie. Matias jest taksówkarzem. Właśnie pochował ukochaną żonę. Szaleje z rozpaczy, stacza się na dno człowieczeństwa. Zamiast wrócić do mieszkania koczuje z psami na działce, żywi się w barze koło domu publicznego. Jedynie praca daje mu niewielkie wytchnienie od bezdennej rozpaczy. Daniel jest lekarzem. Żyje w beznadziejnym związku z kobietą, której nienawidzi. Praca nie daje mu satysfakcji, a pacjentów traktuje jako zło konieczne. Ucieczką od rzeczywistości i marazmu są dla niego gry komputerowe, a przede wszystkim Second Life. Łebska to stała bywalczyni baru przy autostradzie, spędza tam każdą noc nad kieliszkiem. Jej kariera naukowa została przerwana a życie straciło sens. Fatma jest dwudziestoletnią czarnoskórą prostytutką. Przeszła w życiu wiele bólu. Ale jest największą optymistką ze wszystkich bohaterów, potrafi cieszyć się tym, co ma, bo życie nauczyło ją pokory.

„Wszystko, co robimy, jakoś się odbija na innych. Jeśli popełniamy złe czyny, sprawiamy, że świat staje się zły. Jeśli zaś robimy coś dobrego, wnosimy swój wkład w jego poprawę i odkupienie, nawet jeśli ten dobry uczynek zrobiliśmy anonimowo, chociaż nikt by o nim nie wiedział ani nigdy się nie dowiedział, chociaż byśmy zrobili go w zupełniej samotności i wyglądałby on na coś zupełnie bez konsekwencji. Czyny mają swoją wagę i same z siebie zostawiają ślad, a każda jednostka ma wpływ na całość, jakbyśmy byli powiązani systemem naczyń połączonych.”

Zgodnie z tą zasadą, losy czwórki bohaterów zostaną ze sobą splątane, a ich zetknięcie się przyniesie wiele zmian dla większości z nich. Między innymi pomoże się odbić od dna, pomoże dostrzec pozytywy egzystencji, pomoże wreszcie docenić innego człowieka.

Żałuję, że książka przeszła prawie bez echa. Moim zdaniem zasługuje na swoje pięć minut. Lektura sprawiła mi wiele przyjemności, dała lekcję pokory wobec pisarstwa oraz zakrętów losu. Serdecznie zachęcam do jej przeczytania i podzielenia się wrażeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *