Jak zostałem pisarzem. Próba autobiografii intelektualnej, Andrzej Stasiuk

Czarne, 1998

Liczba stron: 126

„W komunizmie czas, podobnie jak pieniądze, miał wartość nieco umowną. Jedno i drugie się po prostu przepuszczało.”

Swoją biografię autor rozpoczyna od lat młodzieńczych, które przypadały na końcówkę lat siedemdziesiątych i początek osiemdziesiątych. W krótkich zdaniach i prostych słowach opisuje niechęć do szkoły, autorytetów oraz barwne podróże bez celu. Wszystko to w oparach alkoholu i dymu papierosów i skrętów. Pokazuje również Warszawę z tamtych lat – sklepy Pewexu, cinkciarzy, podrzędne bary i place budowy. Potem akcja przenosi się do wojska oraz do więzienia, do którego autor trafił za dezercję. Znudziło mu się bycie w wojsku podobnie jak chodzenie do szkoły, czy do pracy. Opisy pobytu w obu tych instytucjach to moim zdaniem najlepsze fragmenty książki.

„Czerpałem wzorce z kiepskiej literatury, ponieważ wzorce z tej lepszej były niezwykle skomplikowane i kompletnie nie nadawały się do realizacji w tak zwanym codziennym życiu.”

Druga część książki to lata po stanie wojennym, czas działalności opozycyjnej podejmowanej jakby mimochodem, imprez czasem trwających przez kilka dni, dopóki nie skończyły się pieniądze. To również czas szukania własnej drogi w życiu – powrót do szkoły, najpierw w postaci ucznia, a potem sprzątacza. To czas poznawania osób, które wywarły duży wpływ na autora.

„Nigdy nie podziwiałem pisarzy. Zawsze chciałem być taki jak Iggy Pop, a nigdy nie chciałem być taki jak na przykład Ignacy Kraszewski albo Władysław Reymont. Gdzieś w moim życiu musiała zajść jakaś pomyłka. Wciąż jest we mnie rozdarcie.”

Muzyka i literatura obecne są przez cały czas. Stasiuk kradnie lub pożycza książki. Czyta dużo, prowadzi długie rozmowy z kolegami. Ich tematem jest sztuka i życie. Zaczyna pisać o swoich doświadczeniach z więzienia, ale maszynopis przepada zanim trafi do druku, co teraz autor uważa za łut szczęścia. Dobrze czuje się w szpitalu dla nerwowo chorych, gdzie pracuje jako sanitariusz i zastanawia się nad swoim zdrowiem psychicznym. Wariackie papiery ma od dawna, podobnie jak większość jego znajomych. Prze pewien czas gra w zespole. Bez powodzenia.

„Pisać może każdy. Większość to robi, tylko nie pokazuje.”

Dobrze, że Stasiuk odnalazł wreszcie swoje powołanie. I że pokazuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *