Jedenaście dni w Berlinie, Hakan Nesser

jedenascie-dni-w-berlinieCzarna Owca, 2016

Liczba stron: 328

Hakan Nesser, jeden z moich ulubionych autorów kryminałów, tym razem napisał książkę, która kryminałem nie jest. „Jedenaście dni w Berlinie” to powieść obyczajowa, przesycona charakterystyczną dla tego autora sympatią dla bohatera.

Arne Murberg, wychowywany tylko przez ojca w małej, szwedzkiej miejscowości, w dzieciństwie przeżył niebezpieczny wypadek. Od tego czasu jest bardziej powolny, myślenie, czytanie, uczenie się sprawia mu trudność. Mimo to jest człowiekiem pogodnym, sympatycznym i uczynnym. Po śmierci ojca ten trzydziestoletni mężczyzna musi wypełnić misję – na łożu śmierci ojciec poprosił go o to, by odnalazł matkę, która tuż po jego urodzeniu uciekła z jakimś grajkiem do Berlina. Arne bierze do serca prośbę ojca, wuj i ciotka przygotowują go do tej misji, przestrzegając przed niebezpieczeństwami, ucząc korzystania z mapy i telefonu komórkowego. Po przybyciu do Berlina, okazuje się, że samodzielne życie jest trudniejsze, ale też bardziej ekscytujące. Wkrótce na jego drodze staje starszy pan, tytułujący się profesorem oraz kobieta na wózku inwalidzkim.

Nesser napisał ciepłą powieść o człowieku, który poza swoim, przyjaznym środowiskiem, musi zmierzyć się ze światem i zadbać o samego siebie. Pokonując kolejne trudności, zmuszając zastały umysł do intensywnej pracy, małymi kroczkami zyskuje coraz większą pewność siebie i samodzielność, choć nadal jest bardzo naiwny i łatwowierny. Daje się wmanewrować w dość nieprzyjemną sytuację i cudem wychodzi z tego cało. I do tego fragmentu muszę się przyczepić – nie pasowały mi te hipnozy i równoległa fabuła tocząca się kilkaset lat wcześniej. Jak dla mnie, jest to zapchajdziura. Czytając te rozdziały pragnęłam nie tylko, żeby się skończyły, lecz żeby w ogóle ich nie było, bo „zanieczyściły” mi taką ładną książkę. Oprócz tego jednego zabiegu fabularnego, „Jedenaście dni w Berlinie” jest książką niosącą pozytywne przesłanie, okraszoną szczyptą delikatnego humoru opowieścią o pokonywaniu swoich słabości i braniu się z życiem za rogi.

Jedna myśl nt. „Jedenaście dni w Berlinie, Hakan Nesser”

  1. Tylko dwa razy w życiu byłem w Berlinie. 6 lat temu, gdzie byłem zachwycony tym miastem, oraz w tym roku, gdzie to miasto zmieniło się diametralnie przez osoby imigrujące do tegoż miasta. To już nie była ta sama radość co 6 lat temu, ponieważ na każdym kroku musiałem być czujny, aby nikt do mnie nie podszedł w złym celu. Bezpieczeństwo w Berlinie naprawdę sporo ucierpiało na przełomie tych kilku lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *