Jesienna sonata, Mons Kallentoft

Rebis, 2011

Liczba stron: 464

Chyba najbardziej depresyjna pora roku w Szwecji. Linkoping spływa deszczem. Jest zimno i ponuro. Na domiar złego każdy z policjantów wydziału zabójstw ma osobiste problemy. Szef rozstał się z żoną i został postawiony wobec trudnego wyboru – dostał propozycję awansu i zastanawia się czy nie skorzystać z otwierającej się przed nim odmiennej ścieżki zawodowej. Malin Fors – jedyna kobieta w zespole znowu rozstała się ze swoim partnerem i ojcem jej córki i wróciła do swojego mieszkania w mieście. Niepowodzenia życiowe topi w alkoholu. Wszyscy widzą jej problem alkoholowy, ale ze względu na trudny charakter Malin wolą nie wchodzić jej w drogę. Aż do czasu kiedy alkoholizm zacznie kolidować z obowiązkami zawodowymi.

Wielka posiadłość za miastem, zwana zamkiem, staje się sceną brutalnego morderstwa. W fosie leżą zwłoki właściciela posiadłości – znanego prawnika. Kto mógłby mu źle życzyć? Lista kandydatów nie jest długa, ale wrogowie dość potężni. Śledztwo koncentruje się na arystokratycznej rodzinie, która ze względu na swoją sytuację finansową zmuszona była sprzedać zamek, który należał do rodu od wieków. Czyżby gorycz utraty i chęć posiadania zamku były tak wielkie, że doprowadziły do zbrodni? A może w szał wpadł któryś z dzierżawców? Winnego można też szukać wśród klientów prawnika, jego kochanek i znajomych. Sprawa jest skomplikowana, tym bardziej, że część zespołu została zaangażowana do przeglądania akt prowadzonych przez zmarłego i utknęła w „papierkowym Hadesie”.

Wątek kryminalny bardo dograny i ciekawy. Ponadto koresponduje w ogólnym nastrojem przygnębienia w książce. Denerwował mnie jedynie wątek Malin Fors i jej życia, które sama sobie komplikuje. Nie cierpię takich kobiet i z książki na książkę coraz bardziej wzdrygam się czytając o jej kolejnych ekscesach alkoholowych i brutalności nad którą nie panuje. Podziwiam cierpliwość jej współpracowników i wyrozumiałość szefa. I wcale nie sądzę, że bez Malin Fors wydział nie miałby tylu sukcesów, bo Zeke wcale nie zostaje za nią w tyle. Gdybym była Kallentoftem wysłałabym tę bohaterkę na przymusowy urlop na kolejną część książki, żeby dać czytelnikom odpocząć od tej nielubianej postaci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *