Jeszcze dzień życia, Ryszard Kapuściński

„Nawet kiedy mamy wrażenie, że nic już nie działa, coś działa i umożliwia minimum egzystencji. Choćby otaczał nas ocean zła, będą z niego wystawać zielone i żyzne wysepki. Widać je na horyzoncie. Nawet najgorsza sytuacja, jeżeli się w niej znajdziemy, rozkłada się na czynniki pierwsze, a wśród nich będą takie, których można się uchwycić, jak gałęzi krzaka rosnącego na brzegu, aby stawić opór wirom ściągającym nas na dno. Ta szczelina, ta wyspa, ta gałąź utrzymują nas na powierzchni istnienia.”

Angola. Początek wojny domowej pociąga za sobą wiele zmian w tym afrykańskim kraju pozostającym do tej pory pod rządami Portugalii. Przede wszystkim ewakuuje się ludność portugalska. Luanda – stolica kraju wyludnia się z dnia na dzień, na ulicach jest niebezpiecznie ponieważ utworzyły się trzy różne formacje militarne walczące ze sobą o wpływy. Trudno rozpoznać kto należy do jakiej jednostki ponieważ wszyscy żołnierze wyglądają jednakowo biednie, o regularnych mundurach nie ma mowy.

Gdy odpływają ostatnie statki i odlatują ostatnie samoloty z uchodźcami z Luandy Kapuściński postanawia wyruszyć z wyludnionego miasta na linę frontu. Podróż wzdłuż jedynej istniejącej drogi na południe kraju jest niebezpieczna, a sam front praktycznie nie istnieje – front jest tam, gdzie jest oddział żołnierzy, a oddział jest tam gdzie jest woda. W rezultacie oddziały oddalone są od siebie o dziesiątki i setki kilometrów ziemi niczyjej. Wojna polega przede wszystkim na zastawianiu zasadzek.

Po proklamowaniu niepodległości Angoli 10 listopada 1975r. Kapuściński wyjeżdża do Europy. Wojna domowa trwa jeszcze kilkadziesiąt lat.

Czyta się jednym tchem. To książka o życiu, to przemyślenia bardzo mądrego człowieka. To do mnie przemawia. To mnie rozwija.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *