Joy, Jonathan Lee

Muza SA, 2014

Liczba stron: 349

Zwykle nie czytam książek z różowymi akcentami na okładkach, ale w tej zaintrygował mnie opis: „Młoda utalentowana prawniczka Joy Stephens spada z tarasu widokowego, z kilkunastu metrów na marmurową posadzkę. Czy skoczyła? Czy może spadła? Czy odzyska przytomność? Czy to nieszczęśliwy wypadek, czy próba samobójstwa? „

Tytułową Joy poznajemy dzięki relacjom osób, które ją znały. Opowiadają o niej (oraz o sobie) podczas wizyt u psychologa, który po wypadku został zatrudniony przez firmę zatrudniającą Joy. Rozmowy te mają na celu zmniejszyć stres personelu obecnego podczas zdarzenia. Autor oddaje też głos samej Joy – godzina po godzinie śledzimy jej zajęcia i wydarzenia, które doprowadziły do nieszczęśliwego wypadku.

Joy, na przekór swojemu imieniu, wcale nie czuje się radosna ani szczęśliwa. Nosi w sobie poczucie winy, doskwierają jej zerwane więzy z rodziną, jej małżeństwo tylko z pozoru jest udane. Wiedzie jej się tylko w pracy. Dzień wypadku miał być dniem jej awansu na wspólniczkę w firmie. Jako prawniczka jest dokładna, rzetelna i nie liczy godzin spędzonych w biurze.

Powieść zawiera elementy satyryczne – autor przerysowuje bohaterów – są nimi frustraci, którzy mają różne obsesje i dziwne przyzwyczajenia. Mąż Joy, który wykłada literaturę na uniwersytecie, mówi używając metafor oraz wielu pseudonaukowych dygresji. Jej współpracownik, przyjaciel i były kochanek, Peter, chętnie relaksuje się w pracy w sposób co najmniej obsceniczny. Z ich relacji wyłania się złożony obraz Joy, kobiety nieszczęśliwej. Okazuje się bowiem, że sukces zawodowy nie jest wyznacznikiem zadowolenia z życia.

„Joy” to ciekawa książka o tragedii rodzinnej, która nawet po latach rzutuje na relacje całej rodziny. To również powieść o klasie średniej pragnącej coraz bardziej prestiżowych stanowisk, a jednocześnie tuszującej swoje dziwactwa i słabości. Wszyscy bohaterowie lawirują na cienkim lodzie, który lada chwila może się pod nimi załamać i obnażyć ich prawdziwe twarze. Nie bójcie się różowości na okładce, ta książka jest mądrzejsza niż sugeruje jej szata graficzna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *