Kiełbasa i sznurek, Jerzy Bralczyk & Michał Ogórek

Agora, 2012

Liczba stron: 293

Jerzy Bralczyk – językoznawca, profesor i wykładowca, felietonista w kilku czasopismach, wiceprzewodniczący Rady Języka Polskiego.

Michał Ogórek – felietonista, satyryk, reporter od czasu do czasu, Ślązak z pochodzenia, warszawiak z wyboru.

Bralczyk i Ogórek spotykają się, żeby rozmawiać. Nie wiedziałam za bardzo czego od tej książki oczekiwać, zatem podeszłam do niej z wielką otwartością i nadzieją na dobrą, inteligentną rozrywkę. W trakcie czytania okazało się, że zabawa jest przednia, a kwestie poruszane przez rozmówców bardzo zajmujące. Naprawdę trudno mnie było oderwać od książki.

Punktem wyjścia do każdej z zapisanych w tym tomie rozmów jest język oraz jakiś narzucony temat. Jakikolwiek ten temat by nie był, dialog obu panów toczy się dość swobodnie i prowadzi ich gdzieś na manowce. Wypowiedzi są pełne anegdot, dygresji i zabaw językowych. Lubimy się przysłuchiwać kiedy rozmawiają błyskotliwi ludzie, prawda? Ta książka to źródło świetnych cytatów i opowieści, które aż się proszą, by czytać je na głos i dzielić się nimi z innymi. Czy tematem rozmowy są nazwy ulic, czy wiara, czy kobiety poziom mojego zainteresowania był niezmiennie wysoki. Na zachętę mam dla Was taki przewrotny cytat o czytaniu i nieczytaniu książek:

„Lem kiedyś powiedział, że ‚w porównaniu z tymi miejscami, gdzie nas nie ma, miejsca, w których jesteśmy, są tak znikome, że na dobrą sprawę w ogóle nas nie ma.’ No i coś w tym jest. Ta minimalna liczba książek, którą przeczytaliśmy, którą będziemy czytali jeszcze, to jest nic! I myślę, że ci, którzy postawili na nieczytanie książek, mają swoje racje. Dążymy do wypełnienia – jak ma być mało, to lepiej, żeby nie było wcale.”

Warto zwrócić uwagę na wydanie tej książki. Spore odstępy między kwestiami każdego z rozmówców oraz szerokie marginesy są komfortowe dla oczu. Ilustracje wplecione w tekst pogłębiają wymowę satyryczną. Najbardziej niesamowite są jednak wtrącenia od redaktora – komentarze zapisywane na marginesie z przymrużeniem oka. Takich przypisków redakcji jeszcze nigdzie nie spotkałam.

Autorzy zapowiadają drugą część, a ja już na nią niecierpliwie czekam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *