Kluczowy świadek, Jorn Lier Horst

kluczowy-swiadekSmak Słowa, 2017

Liczba stron: 336

Tłumaczenie: Milena Skoczko

No i doczekaliśmy się pierwszej części kryminalnego cyklu z Wiliamem Wistingiem! Wygląda na to, że od teraz kolejne książki będą wydawane we właściwej kolejności. Mnie ta zwariowana kolejność wydawania nie przeszkadzała (bardziej kręcą mnie zagadki kryminalne niż śledzenie prywatnego życia policjanta, a te zamykają się w jednym tomie). Wiem jednak, że są tacy, którzy nie zaczną czytać, dopóki nie dostaną książki z numerem 1. Oto jest.

Hors oparł tę powieść na prawdziwym, nierozwiązanym śledztwie, które miał okazję prowadzić podczas pracy w wydziale kryminalnym norweskiej policji. Na spokojnym osiedlu dochodzi do brutalnego zabójstwa. Ofiarą pada stary mężczyzna, którego sprawca (lub sprawcy) torturowali przed śmiercią. Motywy są niejasne – staruszek ledwie wiązał koniec z końcem, nikomu się nie naraził. Wisting podejrzewa, że rozwiązanie tej zagadki będzie wymagało dużych nakładów pracy, a z ludźmi krucho – po pierwsze, zaczął się okres urlopowy; po drugie, równolegle prowadzone jest śledztwo zmierzające do ujęcia sprawców napadu rabunkowego na konwojentów przewożących pieniądze z banku.

Jak zwykle u Horsta zagadka kryminalna jest ciekawa, akcja poprowadzona dynamicznie, postaci przekonujące. Niestety, da się zauważyć również pewną nieporadność początkującego pisarza. Niektóre tropy podrzucane są tak mało dyskretnie, że aż krzyczą na stronie, by zwrócić na nie uwagę. Podczas gdy ja (i pewnie większość czytelników obcykanych w kryminałach) od razu je zauważałam, Wistingowi zabierało to stanowczo za dużo czasu. Na szczęście czytelnik niewiele na tym traci, a może poczuć dumę, bo jest sprytniejszy od śledczych.

W lekturze przeszkadza też pewna niedbałość tłumaczeniowo-redakcyjna. Przykłady? Proszę. 1. Jeśli ktoś ma obcięte opuszki palców, to spokojnie może mieć nienaruszone paznokcie, prawda? W książce okazuje się jednak, że opuszki to duży kawał palca z kością.  2. Jest upalne lato, wszyscy ciągle narzekają na wysokie temperatury, natomiast w porzuconym na odludziu aucie są… oszronione szyby. Chyba zaparowane. Takich wpadek jest kilka. Trzeba przymknąć na nie oko, żeby nie stracić przyjemności czytania. Ja nie straciłam, a książkę mimo niedociągnięć polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *