Kobieta w oknie, A. J. Finn

WAB, 2017

Liczba stron: 416

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Nie przepadam za czytaniem książek które są nazywane bestsellerami jeszcze przed opuszczeniem drukarni. Ponadto w internecie pojawia tak wiele różnych opinii na ich temat, że moja nie ma najmniejszego znaczenia. „Kobieta w oknie” przez jednych uznawana jest za nieodkładalną (jak nazwał ją Stphen King), inni żałują każdej minuty życia poświęconej na czytanie tej powieści, co brzmi nie tyle dramatycznie, co po prostu śmiesznie. Ja plasuję się gdzieś w środku, więc tym bardziej moja ocena nie przyda się niezdecydowanym.

Anna Fox mieszka w wielkim domu. Jest sama, straciła wszystko: rodzinę, pracę (z zawodu jest psychologiem), przyjaciół. Ból topi w winie, które wypija nie bacząc na skutki uboczne mieszania alkoholu z lekami. A tych zażywa całe garści: przede wszystkim tabletki przeciwdepresyjne, przeciwbólowe, medykamenty mające złagodzić reakcje lękowe. Bo to lęk rządzi jej życiem. Anna cierpi na agorafobię – od dawna nie opuszcza domu, zakupy robi przez internet, a jej całym światem jest to, co zobaczy z okien domu. Często zagląda w okna swoich sąsiadów wykorzystując do tego aparat fotograficzny z dużym zoomem.  Jej kontakt z ludźmi ogranicza się do lokatora zajmującego suterenę oraz rehabilitantki, która przychodzi kilka razy w tygodniu. Anna dni spędza również na oglądaniu starych filmów, piciu wina, grze w szachy online, rozmowach z mężem i córką, którzy wyprowadzili się do innego miasta, a także na udzielaniu porad na forum dla dotkniętych agorafobią.

Do domu naprzeciwko wprowadza się nowa rodzina. Małżeństwo z nastoletnim synem, który przynosi jej powitalny prezent i nawiązuje z nią rozmowę. Anna poznaje też jego matkę. Rodzina wydaje jej się na tyle interesująca, że dość często podgląda ją przez okno. Pewnego dnia widzi dramatyczną scenę. Nikt jednak nie wierzy chorej, nietrzeźwej kobiecie, która uwielbia kryminały i zażywa leki powodujące halucynacje. Co jest prawdą, a co jej się tylko wydawało?

Książka skandalicznie długo się rozkręca. Jedna trzecia powieści to opis Anny, jej nawyków, codziennej rutyny, dużo alkoholu, dużo czarnych myśli, dużo beznadziei. Kolejne rozdziały nie wnoszą niczego nowego. Na szczęście są krótkie, więc czytelnik myśli sobie: no dobrze, jeszcze jeden rozdział, bo może właśnie w nim dojdzie do jakiegoś zdarzenia, które przyspieszy przebieg akcji. I tak jeszcze jeden, jeszcze jeden i wreszcie docieramy do tego, na co czekaliśmy. Potem, gdzieś za połową książki, te rozdziały same śmigają, aczkolwiek według mnie przebieg akcji jest dość przewidywalny. Jest to raczej powieść do pociągu, na plażę, na wieczór po trudnym dniu. Nic, co zmieni wasze życie czy zainteresowania. Ale też nie ma co rwać włosów z głowy, że taka beznadziejna, no chyba że koniecznie chcemy zwrócić na siebie uwagę.

Wyniosłam jedną nieoczywistą korzyść z tej książki – zainteresowałam się tematem agorafobii, która w tej powieści została przedstawiona bardzo dramatycznie i malowniczo. Chciałabym poczytać więcej w tym temacie, ale tym razem w książce popularnonaukowej, opartej na faktach.

Moja rada: nie oczekujcie nie wiadomo czego i przeczytajcie „Kobietę w oknie”. Krzywdy wam nie zrobi, a przynajmniej wyrobicie sobie własne zdanie w tym temacie.

5 myśli nt. „Kobieta w oknie, A. J. Finn”

  1. Mam takie same odczucia… Absolutnie za długo się rozkręca! Pozytywne zachwyty nad książką mocno przesadzone….

  2. Także się zgadzam, że długo się rozkręca, ale jako tako mi się podobała, całkiem ciekawy pomysł, ale równie dobrze książka mogłaby być odrobinę krótsza, bez zbędnego zwlekania 🙂

  3. ta książka długo się rozkręca ale warto czekać 😉 Jeśli chcecie książkę ,która od początku trzyma w napięciu to polecam „Czwartą Małpę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *