Kontener, Agata Chróścicka

WAB, 2011

Liczba stron: 374

Paul pracuje jako jeden z szeregowych urzędników w dużym koncernie farmaceutycznym. Niepokoi się bardzo o swoją przyjaciółkę Glorię, która od wielu dni nie pojawiła się w pracy. Paul nie ma z nią kontaktu, dowiaduje się tylko, że dziewczyna złożyła wymówienie. Po kilku dniach okazuje się, że Gloria nie żyje. Oficjalna wersja brzmi: samobójstwo, ale Paul nie wierzy w to, że jego przyjaciółka odebrała sobie życie.

Dopiero po usłyszeniu rewelacji od młodej polskiej dziennikarki Anny, która liczyła na pomoc  Glorii w zdemaskowaniu przekrętów na olbrzymią skalę, Paul zaczyna łączyć śmierć dziewczyny z jej pracą w koncernie. Mimo obawy o własne życie Paul postanawia dowiedzieć się dlaczego zamordowano Glorię, jakiego rodzaju przekręty mają miejsce w firmie farmaceutycznej i kto za nimi stoi. W prywatnym śledztwie pomaga mu Anna, która liczy na dobry materiał na artykuł.

Z każdym dniem przybywa im materiałów, a śledztwo prowadzi ich do wielu krajów Europy. Niestety, ktoś śledzi ich poczynania. Decydują nie zgłaszać sprawy policji, ponieważ Glorii wizyta na komisariacie nie pomogła, a może nawet zaszkodziła. Okazuje się, że firma, w której pracuje Paul, ma na swoim koncie bardzo niechlubne posunięcia, dzięki którym bogacą się zamieszani w nie biznesmeni, a tracą chorzy na AIDS z krajów Afryki. Gang ma dużą przewagę nad Anną i Paulem, jednak pomoc nadejdzie z najmniej oczekiwanej strony.

Coś mnie zniechęcało do tej książki. Nie umiem nawet tego ubrać w słowa. W każdym razie sięgnęłam po nią dopiero wtedy, gdy zbliżała się pora zwrotu do biblioteki. Kiedy zaczęłam czytać, okazało się, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Książka wciąga akcją praktycznie od pierwszych stron. Trudno nazwać ją kryminałem, bo bardziej skłania się ku książce szpiegowskiej, z tym, że szpiegami są tutaj amatorzy. Akcja poprowadzona jest bardzo sprawnie, postaci wiarygodne w granicach normy narzuconej przez konwencję szpiegowską. Wciągnęłam się w lekturę tak, że książkę oddam na czas. Co więcej, trzymam kciuki za kolejną część, nad którą według informacji z okładki, pracuje autorka. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *