Kot Syjonu, Jerzy A. Wlazło

Bullet Books, 2011

Liczba stron: 294

Chociaż nazwisko i imię autora brzmi swojsko, to już miejsce akcji napisanej przez niego powieści jest nieco odległe od Polski. Autor umiejscowił akcję na jednej z walijskich wysp. Jeśli chodzi o głównego bohatera to obdarzył go polskim nazwiskiem – Bialas oraz takimiż przodkami.

Bialas jest prywatnym detektywem, byłym policjantem zwolnionym ze służby za zastrzelenie innego funkcjonariusza w niejasnych okolicznościach. Bialas wynajmuje ponure mieszkanie nad turecką restauracją, w którym prowadzi (bez większych sukcesów) agencję detektywistyczną. Zazwyczaj jest zupełnie spłukany, a swoje życiowe rozterki topi w alkoholu. Na szczęście jest na tyle uroczy i dowcipny, że mimo wszystko, cały czas obdarzany jest sympatią przez swoich wierzycieli (oraz czytelnika). Po okresie posuchy Bialas ma nagle sporo zleceń, z których jedno jest dziwniejsze od drugiego. Tajemnicza hrabina Chattearstone żąda (trudno nazwać do zleceniem czy prośbą) znalezienia dla niej kota. Starsze małżeństwo Chińczyków mieszkających w pobliżu prosi o odnalezienie ogrodnika, który za swoją pracę nie otrzymał od nich zapłaty i zniknął. Pojawia się też szantażowany przedstawiciel wyższych warstw społeczeństwa.

Czytelnik podąża z Bialasem od jednej sprawy do drugiej, węsząc romans z zaprzyjaźnioną z nim policjantką oraz nie przeczuwając kolejnych komplikacji. I choć nie do końca wiemy dokąd zawiedzie nas każda kolejna odsłona, to samo wędrowanie jest przyjemne. Przecież bohater jest dowcipny i o dobrym sercu, kolejne sprawy do rozwikłania ciekawe i wiążące się z innymi zagadkami – czego chcieć więcej? Ja życzyłabym sobie bardziej wyrazistej fabuły – jednego wątku, którego mogłabym się przyczepić, i który dominowałby wszystkie wątki poboczne. „Kot Syjonu” skonstruowany jest tak, że wszystkie kolejne wątki wydają się być ważne. To dla jednych może być zaleta, dla innych niedociągnięcie.

Bialas nieodparcie kojarzył mi się z bohaterami powieści Gardnera oraz Hammetta. Podobnie jak sceneria – te same ciasne i zadymione bary, wypijany bez ograniczeń alkohol, tanie biura oraz wyraziste postacie. Wszystkie elementy kryminału noir zostały spełnione. Ja mimo pewnych uwag w trakcie lektury, odłożyłam książkę zadowolona, bo dostarczyła mi dużo rozrywki i przyjemności z czytania. Chętnie poznam kolejne powieści autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *