Krivoklat, Jacek Dehnel

Krivoklat Jacek DehnelZnak Literanova, 2016

Liczba stron: 233

Zanim zdążyłam przeczytać książkę byłam na spotkaniu z autorem, podczas którego rozmowa toczyła się wokół „Krivoklata” w taki sposób, żeby za dużo nie zdradzić. Przeczytany fragment jak i treść wywiadu sprawiły, że moje oczekiwania wobec powieści wzrosły jeszcze bardziej. Brawo, „Krivoklacie”, stanąłeś na wysokości zadania!

Tytułowy Krivoklat spędził większość swojego dorosłego życia w zakładach zamkniętych. Trafia do nich zawsze po dokonaniu „dzieła” zniszczenia bezcennych obrazów znajdujących się w europejskich muzeach. Oblewa je kwasem z butelki, po to, żeby zniszczyć. Czy jest zwykłym wandalem? Czy jest osobą niezrównoważoną psychicznie?  Co stoi za jego szkodliwymi wybrykami?

Powieść napisana jest w formie monologu, w konwencji książek Thomasa Bernharda. Krivoklat opowiada o swoim życiu, ludziach, z którymi przyszło mu się zadawać w zakładzie zamkniętym, o swojej żonie, która jako jedyna na świecie w pełni go rozumiała, oraz o pacjencie, który podobnie jak on fascynuje się sztuką. Krivoklat jak na pacjenta „wariatkowa” ma bardzo bystry umysł i umiejętność błyskawicznej oceny sytuacji i ludzi. Bez problemu formułuje swoje myśli i zachwyca bystrością swoich obserwacji i sądów. Powoli poznajemy jego credo życiowe oraz powód, dla którego został postrachem muzealników. A mimo wszystko gdzieś w tle pobrzmiewa, że Krivoklat zdrowy nie jest, a my czytamy myśli szaleńca zamkniętego w Centrum Medycznym Zamek Immendorf, którego jedynym celem jest wydostanie się na zewnątrz i kontynuowanie swojego „dzieła”.

Centralnym tematem powieści jest sztuka – to jak ją postrzegamy, do czego jest nam potrzebna w życiu, czym są arcydzieła i dlaczego terapia sztuką nie ma najmniejszego sensu. „Krivoklat” to książka miejscami zabawna, miejscami poważna. Na pewno daje do myślenia i na pewno spodoba się fanom twórczości autora oraz tym, dla których sztuka to coś więcej niż puste słowo. Na pewno zaskoczy was zakończenie, wielokrotnie będziecie się zastanawiać nad słowami Krivoklata, a wasz stosunek do niego wahał się będzie między litością a podziwem. Polecam!

2 myśli nt. „Krivoklat, Jacek Dehnel”

  1. Szaleństwo od geniuszu dzieli tylko krok. I pewnie wielu artystów długo wędrowało wzdłuż tej granicy. Dehnela znam tylko z krótkich form publikowanych w Polityce, ale Krivoklatem się zainteresuję ze względu na tematykę właśnie.

Pozostaw odpowiedź Marta A. Kraszewska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *