Krojcok, Marcin Braun

PIW, 2010

Liczba stron: 264

Michał, student historii, wyrusza na rowerową wędrówkę po Pomorzu. Trasę wybrał nieprzypadkowo. Kierują nim dwie idee – po pierwsze, chęć jak najlepszego poznana regionu, który dobrowolnie wybrał na swoją małą ojczyznę przenosząc się aż z Kielc, po drugie – wiedziony jest chęcią odnalezienia skarbu ukrytego w czasie okupacji przez dowódcę tajemniczego zakładu badawczego, Wilhelma Frelke.

Opowieść wuja wcielonego w czasie drugiej wojny światowej do wojsk Wermahtu i odbywającego część służby wojskowej na Pomorzu w roli maszynisty pociągu, rozbudza wyobraźnię Michała. Ciekaw jest nie tylko skarbu, który został zakopany w ziemi, ale także trudnych losów ludności na podbitych ziemiach. Repatriacja, powrót na ziemie odzyskane, wypędzenia mieszkańców od wieków zajmujących dany teren i traktujących kraj jak ojczyznę zajmują ważne miejsce w powieści.

Swoje poglądy Michał konfrontuje z niemiecką studentką Ingą, która wybrała podobny sposób spędzania wakacji. Rozmowy młodych stają się głosem współczesnego pokolenia na temat drugiej wojny światowej, winy i kary nakładanej na naród niemiecki, losów i poglądów młodszych pokoleń Niemców i Polaków oraz wysiedleń jakich dopuściły się oba narody. A także tych, jakich dopuszczono się na Polakach na wschodnich rubieżach kraju.

Mnie zawsze interesowała kwestia tego jak kolejne pokolenia Niemców radzą sobie z odium przypisywanej całemu narodowi winy za faszyzm, wojny, Holocaust. Problem ten poruszony został już przez Bernhardta Schlinka w „Lektorze”, ale dotyczył pokolenia, które urodziło się podczas wojny lub tuż po niej. Tym razem mowa jest o moim pokoleniu – wnuków tych, którzy walczyli. Inga, bohaterka powieści mówi:

„Jestem Niemką. Wiem to w odróżnieniu od części moich znajomych, których to zupełnie nie obchodzi albo którzy czują się jakimiś ogólnie-Europejczykami. Nie jest to dla mnie powód do dumy, jak by chcieli dziadkowie. Ale też nie jest to powód do wstydu, jak by chcieli rodzice. Należę do narodu jak każdy inny. Mój akurat dał światu Bacha i Holocaust, a sąsiedni naród – Moneta i rzeź w Wandei. Jeszcze inny – Dostojewskiego i gułag.”

Dla mnie połączenie drugiej wojny, wspomnianych problemów oraz historii miłosnej to ciekawa i pełna niespodzianek lektura. Autor zgrabnie połączył historię ze współczesnością. Nie bał się postawić ważnych pytań. Nie bał się też odpowiedzi na te pytania. Zabarwienie powieści kroplą tajemnicy związanej ze skarbem dodało jej lekkości i trochę lżejszego wymiaru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *