Laura, J. K. Johansson

Wydawnictwo Literackie, 2014

Liczba stron: 250

Fińską trylogię kryminalną o miasteczku Palokaski porównuje się do serialu o Twin Peaks. Serialu nie oglądałam w całości (nie cierpię seriali), lecz wiem, że chodzi tu o atmosferę, o podejrzenia, które mogą paść na każdego mieszkańca i o zniknięcie młodej, ładnej dziewczyny.

Zaczyna się od tego, że ekspertka od przestępczości internetowej, Mia, postanawia zmienić coś w swoim życiu, zwalnia się z policji i podejmuje pracę jako pedagog w szkole, którą sama ukończyła. Psychologiem w tej placówce jest jej młodszy brat. Rozpoczęcie roku szkolnego przebiega w ponurej atmosferze – do liceum dociera wiadomość o zaginięciu jednej z uczennic – tytułowej Laury, która nie wróciła do domu po imprezie z okazji zakończenia wakacji. Wszczęto już poszukiwania. Mia zaintrygowana sprawą włącza się po cichu w śledztwo, z początku prywatnie, potem już otwarcie współpracując z byłymi kolegami. Robi to poniekąd dlatego, że wiele lat temu jej rodzina doświadczyła podobnej tragedii – bez śladu zaginęła jej siostra Venla.

To bardzo dynamiczny kryminał. Przez większość czasu akcja pędzi na złamanie karku, zwalniając tylko od czasu do czasu, by przybliżyć życie prywatne i uczuciowe Mii, jej relacje z bratem, bratową i przyjaciółkami oraz z przypadkowo poznanym kochankiem. Intryga kryminalna, według mnie, nie jest najwyższych lotów, a zwieńczenie książki jest wyjątkowo nieudolne – czytelnik dawno już poskładał fakty i wie o co chodzi, policja i Mia wciąż nie mają pojęcia, co się stało… Zakończenie jest otwarte także z tego powodu, że będą kolejne dwie części, jak rozumiem, również o zaginięciach nastolatek.

Jest jednak coś, co mnie zaintrygowało w tej książce. Po pierwsze jest to najbardziej współczesny kryminał jaki mi się nawinął – policjantka leczy się z uzależnienia od internetu, licealiści  ciągle siedzą na facebooku i kręcą filmiki. Technologia i elektroniczne gadżety są mocno eksploatowane, choć mam wrażenie, że niedostatecznie jeśli chodzi o działania operacyjne policji. Druga rzecz, która rzuciła mi się w oczy to pewnego rodzaju niedostosowanie społeczne czterech przyjaciółek – każda z nich jest freakiem i chociaż każda jest inna, to raczej nie chciałabym mieć ich w gronie znajomych.

Jeśli kolejne części cyklu wpadną mi w ręce, to je przeczytam, nie będę się jednak za nimi uganiać. Tym bardziej, że przez większość czasu zdawało mi się, że to powieść dla nastolatków, którą autor podrasował na dorosły kryminał, dodając mocne sceny erotyczne. Podsumowując – książka poniżej moich oczekiwań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *