Letnia noc Dana Simmonsa, Widowisko Przemysława Borkowskiego

Letnia noc (D. Simmons) – Przeczytałam horror! I Wcale się nie bałam ?Początek lat 60, małe miasteczko w stanie Illinois i potężny gmach starej szkoły, która wypuszcza właśnie ostatni rocznik uczniów. Ostatni dzień szkoły przed wakacjami jest ostatnim dniem funkcjonowania Old Central. Grupa chłopców w wieku od 8 do 11/12 lat rozpoczyna wakacje, które zmienią się w największy koszmar za sprawą budzących się złych mocy. Mamy tu sprzymierzenie złych duchów ze złymi ludźmi. Nie wiadomo, z której strony, nadejdzie atak, zagrożeni są wszyscy mieszkańcy miasta, ale na początek duchy skupiają swoją uwagę na wszędobylskich, ciekawskich chłopcach. Fajne!

Widowisko (P. Borkowski) – Tym samym przeczytałam całą serię kryminalną z Rozłuckim i wciąż nie potrafię zrozumieć, dlaczego ten doświadczony psycholog jest taki kochliwy. Ta jego cecha naprawdę mi przeszkadzała, bo dorosły facet zachowuje się jak nastolatek. Akcja tej części toczy się w środowisku aktorów i pracowników prowincjonalnego teatru. Ofiarami zabitymi w teatralnym entourage’u są osoby związane z tym miejscem. Rozłucki węszy wśród nich, pracując na zlecenie miejscowej policji. Hm… Każdy, naprawdę każdy czytelnik jest w stanie wytypować mordercę w połowie książki. Tylko bohaterowie powieści są ślepi na to, co się dzieje. Trochę smuteczek, bo to najsłabsza powieść tego autora, jaką przeczytałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *