Liczby Charona, Marek Krajewski

Znak, 2011

Liczba stron: 303

Idąc za ciosem przeczytałam drugą powieść z komisarzem Popielskim. Akcja „Liczb Charona” toczy się również we Lwowie, ale dziewięć lat wcześniej. Popielski został dyscyplinarnie wyrzucony z policji, ponieważ bardzo zadarł ze swoim bezpośrednim przełożonym. Od dwóch lat klepie biedę. Udziela korepetycji i wykonuje inne dorywcze prace. Po trzech latach od zwolnienia będzie mógł założyć prywatną agencję detektywistyczną. Zanim to nastąpi, przeżyje kompromitację na uniwersytecie i… zakocha się.

Zwraca się do niego jego była uczennica – Renata. Prosi go o interwencję i odnalezienie pani hrabiny, u której prowadzi buchalterię. Syn hrabiny jest osobą bardzo porywczą, prowadzącą na swoich ziemiach rządy despotyczne, ponadto prześladuje dziewczynę i czyha na jej godność. Mniej więcej w tym samym czasie na poddaszu jednej z lwowskich kamienic policja odkrywa zwłoki zamordowanej staruszki trudniącej się wróżbiarstwem. Morderca podrzuca na komendę zaszyfrowaną wiadomość. Do jej rozszyfrowania przydadzą się lingwistyczne umiejętności pozostającego w niełasce Popielskiego.

Lubię powieści, w których występuje szyfr. Ten jest tak skomplikowany, że nawet po dokładnym wyłożeniu reguł, trudno byłoby streścić o co w nim chodzi. Odniosłam wrażenie, że Popielski w „Liczbach Charona” nie był aż tak hardy jak w „Eryniach” i trochę bardziej panował nad swoimi reakcjami. W końcu na samym początku zebrał niezłe baty.

Potwierdziło się to, czego nie chciałam do siebie dopuścić czytając pierwszą z książek: Popielski gra tak jak mu wygodnie i jest umoczony po szyję. Piękne, potoczyste przemowy, schludny wygląd zazwyczaj ratują mu tyłek. Nie do końca lubię takich policjantów, których można sobie prywatnie wynająć do zaprowadzenia sprawiedliwości, ale książkę czytałam z przejęciem, bo to dobry kryminał. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *