Lód w żyłach, Yrsa Sigurdardottir

Muza SA, 2010

Liczba stron: 365

Moje pierwsze spotkanie z islandzką prawniczką Thorą przebiegło w przyjemnej atmosferze, było zajmujące i stworzyło perspektywy kolejnych spotkań (trzy pierwsze części wciąż jeszcze przede mną).

Thora wraz ze swoim życiowym partnerem, bankowcem, oraz niewielką grupą specjalistów wyrusza do Grenlandii, by tam zbadać okoliczności opóźnienia prac przygotowawczych pod planowaną kopalnię. Na miejscu doświadczają wyjątkowo nieprzyjemnej pogody oraz zostają niechętnie przyjęci przez miejscowych. Biel za oknem, silne podmuchy wiatru i przejmujący mróz towarzyszą bohaterom od początku do końca tej historii. Baza, do której przybywają wygląda na opuszczoną, nie ma śladu dwóch pracowników, którzy zostali na miejscu po wyjeździe reszty ekipy. Nieobecność mężczyzn niepokoi, ponieważ kilka miesięcy wcześniej zaginęła jedna z pracujących tam kobiet. Nie odnaleziono jej ciała, a sprawa ta nie przyczyniła się do poprawy atmosfery w firmie.

Kiedy przybysze postanawiają sprawdzić opuszczone pomieszczenia, natykają się na ludzkie kości poutykane w szufladach biurek oraz dowiadują się, iż mieszkańcy tego rejonu Grenlandii uważają miejsce, w którym ma stanąć kopalnia za przeklęte. Wiele lat wcześniej grupa osadników straciła tam życie z niewiadomego powodu. Przesądni tubylcy wolą nie zapuszczać się w te tereny, próbują też zniechęcić inżynierów i geologów, i odwieść ich od pomysłu wykopania tam szybów kopalnianych.

Choć Thora jest wiodącą postacią, to nie skupia na sobie całej akcji. Autorka ciężar dźwigania akcji powieści powierza odkrywanej kolejno historii, a nie głównej bohaterce. W rezultacie o wszystkich bohaterach dowiadujemy się mniej więcej tyle samo, a Thora i jej partner stanowią przeciwwagę dla kłótliwych, rozhisteryzowanych i dekadenckich członków wyprawy. Zdarzenia, które miały miejsce w bazie i w grenlandzkiej najbliższej wiosce odkrywane są niespiesznie, ale konsekwentnie. Napięcie jest stopniowane, ale nie dochodzi nigdy do zenitu – wyważona i chłodna narracja to chyba cecha powieści z tej części świata. Akcja opiera się na motywach postępowania bohaterów, odkrywaniu nowych faktów i dowodów, sama procedura policyjna, sądowa czy medyczna odgrywa rolę marginalną. Zakończenie nie jest tak nieprzewidywalne jakby można było się spodziewać, ale nie rozczarowuje, bo wszystkie elementy układanki kryminalnej do siebie pasują. Książka „Lód w żyłach” otworzyła u mnie drogę dla pozostałych powieści tej islandzkiej autorki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *