Longin. Tu byłem, Marcin Prokop

Longin2 Tu bylem Marcin ProkopZnak, 2015

Liczba stron: 163

Longin powraca w wielkim stylu i rusza na podbój świata. W najnowszej książce Marcin Prokop zabiera młodych czytelników w podróż w czasie, do późnych lat osiemdziesiątych. Są wakacje, a przed nastoletnim Longinem-Marcinem jedna z najbardziej ekscytujących wypraw w jego życiu.

Jakimś cudem rodzicom chłopca udaje się dostać paszporty i zorganizować wyjazd do rodziny mieszkającej w Paryżu. Podróż pożyczonym samochodem z bardzo ograniczonymi środkami finansowymi jest ekscytująca od samego początku – w pamięć zapada szczególnie moment przekraczania granicy z NRD. Na zachodzie przed Longinem otwiera się cały, nieznany świat barw, smaków i zapachów. Chociaż nie stać go na zakupy w bajecznie kolorowych sklepach, może przynajmniej zrobić zdjęcia, by pokazać te cuda chłopakom z osiedla. Po powrocie do kraju Longin ponownie wyrusza w drogę – tym razem z babcią i wujkiem jedzie na Mazury, gdzie rozkręca swój pierwszy biznes – wyprowadzanie psów bogatych wczasowiczów. Końcówkę wakacji wieńczy wyjazd na obóz, gdzie daje się zapamiętać jako najbardziej krnąbrny uczestnik.

Marcinowi Prokopowi udało się stworzyć, czy może spisać, historię, która bawi i uczy. Z jednej strony jest śmieszną opowiastką o perypetiach i przygodach młodego, rozbrykanego, pomysłowego chłopca, z drugiej natomiast opowieścią o nieodległych czasach, które urodzonym po 2000 roku wydają się równie nierzeczywiste jak science fiction. Nie ma w książce żadnych złośliwości w stylu „gimby nie wiedzo”, lecz próba przedstawienia świata, w jakim dorastali rodzice współczesnych uczniów podstawówek i gimnazjów. Na końcu książki znajduje się nawet ilustrowany słownik słów kłopotliwych, takich jak Pewex, kaseta magnetofonowa czy ścinki z torcików wedlowskich.

„Longin. Tu byłem’ jest autentycznie zabawną książką, którą z przyjemnością przeczytają dorośli, co chwilę pokrzykując „Tak było!” Natomiast ich dzieci, momentalnie poczują sympatię do wysokiego, wiecznie pakującego się w kłopoty Longina, który teraz jest dość poważnym panem z telewizji, oraz jego nietuzinkowej rodziny.

2 myśli nt. „Longin. Tu byłem, Marcin Prokop”

  1. Witam, bardzo podoba mi się różnorodność Twojego bloga, z pewnością dzięki niemu wypożyczę kilka ciekawych książek i na pewno często będę tu zaglądać. Maja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *