Madonny Leningradu, Debra Dean

Świat Książki, 2008

Liczba stron: 239

Tak, jest to powieść, która musiała mi się spodobać. Zawiera wiele  elementów, które pociągają mnie w literaturze. Są to przede wszystkim wojenne wspomnienia, sensownie wplecione elementy sztuki (malarstwa, rzeźby, architektury) oraz brak sentymentalizmu i ckliwości tak często nadużywanych w połączeniu z tematem wojny.

Marina jest staruszką. Postępująca choroba Alzhaimera sprawia, że kobieta nie nadąża za teraźniejszością, jej myśli uciekają do czasów młodości, która przypadła na okres drugiej wojny światowej. Otoczona jest opieką ze strony męża oraz troską dorosłych dzieci, których niestety już nie rozpoznaje. Temat wojny i tragicznych przeżyć z nią związanych nie był nigdy poruszany przez Marinę i jej męża w obecności dzieci. Wtrącane zatem ni z tego, ni z owego uwagi Mariny dotyczące życia w odciętym od świata i okupowanym Leningradzie wydają się im zmyślone przez chory umysł matki.

Marina wciąż wraca do wydarzeń, które miały miejsce jesienią i zimą 1941 roku, gdy pracowała nad ewakuacją dzieł sztuki z Ermitażu, a następnie wraz z rodziną koczowała w piwnicy muzeum, chroniąc się przed bombardowaniem. Zima ta przeszła do historii jako najstraszniejszy okres w dziejach miasta – ludzie umierali z głodu, wycieńczenia, zimna. Marinę przy życiu trzymały dwie sprawy. Po pierwsze, miłość do walczącego na froncie Dymitra, o którym nie miała wieści przez większość czasu spędzonego w odciętym mieście. Po drugie, miłość do sztuki – Marina, która przed wojną pracowała jako przewodniczka po Ermitażu, wspomina wywiezione dzieła sztuki i tworzy w myślach pałac pamięci, by ocalić od zapomnienia najwybitniejsze arcydzieła malarstwa światowego.

Książka oddziałuje na wyobraźnię, malowniczo oddane krajobrazy skutego lodem miasta, przeżycia bohaterów, walka z głodem, chłodem, strachem oraz przede wszystkim nawiązania do światowego malarstwa przykuły moją uwagę. Jako lekturę uzupełniającą wzięłam sobie album dzieł Ermitażu wydany przez Rzeczpospolitą. Przeryłam również zasoby internetowe w poszukiwaniu reprodukcji opisywanych z wielkim wyczuciem dzieł.

Takie książki długo we mnie zostają, bo oprócz niezwykłej atmosfery mają również funkcję rozwijającą – wiele dowiedziałam się o przyczynach głodu w Leningradzie oraz miesiącach odcięcia od świata w tym wielkim mieście. Przypomniałam sobie znane i mniej znane dzieła malarstwa światowego. Przeżyłam piękną historię miłosną opowiedzianą bez ckliwości i patosu. POLECAM!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *