Magiczne drzewo. Tajemnica mostu, Andrzej Maleszka

Znak, 2010

Liczba stron: 272

Po przeczytaniu pierwszej części pt: „Magiczne krzesło” stałam się miłośniczką pisarstwa Andrzeja Maleszki. Ogromnie się ucieszyłam kiedy znalazłam w bibliotece drugą część (mam nadzieję, że nie ostatnią) cyklu Magiczne drzewo. Zastanawiam się jednak czy książka podobałaby mi się tak samo gdybym miała lat 10-14? Moje dziecko przeczytało, powiedziało ‚Fajne” i tyle. Ja natomiast ślinię się z zachwytu.

W „Tajemnicy mostu” mamy tę samą rodzinę Rossów, w skład której wchodzą rodzice i troje dzieci oraz ciotka przemieniona w dziewczynkę jeszcze w poprzedniej części. Mama rodzeństwa wyprowadzona z równowagi nieodpowiedzialnym wykorzystywaniem krzesła do głupich czarów, rozkazuje krzesłu nie wykonywać żadnych życzeń wypowiadanych przez członków rodziny. Kuki wpada na pomysł żeby czarować przy pomocy sąsiadki z dołu – rudowłosej Malwiny. Wszystko idzie dobrze dopóki Malwina, zakochana bez wzajemności w Filipie, nie wypowie zgubnego w skutkach zaklęcia, od którego nie ma odwrotu. Wszystkie wysiłki rodzeństwa i ich przyjaciółki koncentrują się na tym, by pomóc Filipowi otrząsnąć się z lekkomyślnie rzuconego czaru. Los zawiedzie ich aż do Wenecji…

Dlaczego tak uwielbiam książki cyklu Magiczne drzewo? Bo są magiczne! Całkowicie mnie absorbują i zabierają w fantastyczną podróż po świecie. Brak w nich moralizatorstwa, za to mnóstwo niczym nie krępowanej fantazji – loty balonem, roboty, czary, magia i dużo zabawy. Poza tym dzieciaki Kuki, Filip, Tośka i Wika są świetne i mało wkurzające. No i tempo! Akcja pędzi, na każdej stronie coś się dzieje, a dzięki magicznym właściwościom krzesła dziać się może dosłownie wszystko, co autor sobie wymarzył. Uwielbiam ten rozmach i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *