Mała zagłada, Anna Janko

Wydawnictwo Literackie, 2015

Liczba stron: 262

Anna Janko jest córką Tereni Ferenc – dziewczynki, która straciła wszystko 1 czerwca 1943 roku, w dniu, kiedy wieś, w której mieszkała z rodzicami i rodzeństwem została zrównana z ziemią przez hitlerowców. Niemcy zabili wówczas większość dorosłych mieszkańców wsi Sochy, spalili domy, z powietrza ostrzelali ukrywających się. Nadeszli wcześnie rano. Zanim przyszło południe Renia i jej młodsze rodzeństwo zostali sierotami. Nieprzepracowana trauma wojennych i powojennych wydarzeń do dorosłej Teresy, Reni, powracała napadami lęku i depresji. Jej córka, Anna Janko, wchłaniała okruchy opowieści, widziała łzy i strach mamy, chociaż urodzona wiele lat po zakończeniu wojny, żyła nią i czekała na nadchodzącą zagładę.

„Zabrałam ci twoją historię, mamo, twoją apokalipsę. Karmiłaś mnie nią, gdy byłam mała, szczyptą , po trochu, żeby mnie tak nie całkiem otruć. Aż się uzbierało. Mam ją we krwi. Dziesiątki lat zaciemniała mi obraz świata. Dziś może więcej jej we mnie, niż w tobie. Całe życie powstrzymywałam się od życia, bo czekałam na wojnę.”

Ta książka, bardzo osobista i uniwersalna zarazem, jest z jednej strony sposobem poradzenia sobie z genetycznie odziedziczonym obciążeniem, z drugiej, próbą złożenia hołdu tym, którzy zginęli i tym, którzy ocaleli w okrutnych pogromach Zamojszczyzny. Wieś Sochy jest tylko kolejnym punktem na mapie zbrodni nazistowskich. Można jednym tchem wymieniać miejsca zniszczone, zbombardowane, spacyfikowane, spalone przez Niemców i Rosjan w drugiej wojnie światowej. Anna Janko zatrzymuje się w pół słowa i zastanawia się czym zagłada była dla poszczególnych rodzin, jak wpłynęła na losy tych, którym udało się przeżyć, jak obciążyła psychikę tych ludzi i kolejnych pokoleń. Konstatuje, że miejsca dochodzą do siebie szybciej niż ludzie, w Sochach nie ma już śladów po wojennej przeszłości, które wciąż tkwią w ludzkich sercach.

Poszczególne rozdziały tej książki to próba przełożenia drugiej wojny światowej na język sumienia – pokazanie, że dzieci, które ginęły z rąk nazistowskich oprawców, nie były kolejnymi numerami na liście, lecz istotami, które ktoś kochał i próbował chronić. Te dzieci i ci dorośli mieli imiona i swoją historię. Zbierając materiały do książki, autorka nie ograniczała się do tragedii, jaka rozegrała się w Europie w latach 1939-1945. Szukała wytłumaczenia zła jakie ogarnęło inne kraje wcześniej i później. Obejrzała mnóstwo filmów, przeczytała wiele książek, odwiedziła miejsca zagłady, w których mogła znaleźć się jej mama, gdyby jej losy potoczyły się nieco inaczej.

To wymagająca książka, porusza do głębi. Zapisy rozmów z matką sprawiają, że jest bardzo osobista, a czytelnik chwilami czuje się jak intruz, podglądacz. Jednak jest to zabieg celowy – autorka chce, żebyśmy zajrzeli w wojenną przeszłość jej najbliższych. Uchyla drzwi do domu i pokazuje, że strach bywa dziedziczny. Mając za przykład tę jedną rodzinę obserwujemy jak obciążający jest przeżyty w dzieciństwie lęk i widok zabijanych rodziców, który nigdy nie znika spod powiek. Pięknie napisana książka o haniebnych czynach. Lektura obowiązkowa.

Jedna myśl nt. „Mała zagłada, Anna Janko”

  1. „Mala zaglada” Anny Janko nie jest jeszcze jedna tragiczna opowiescia rodzinna wyciagnieta z lamusa II wojny swiatowej. To mocna, jak najbardziej wspolczesna rozprawa z trauma drugiego pokolenia — naznaczonego strachem. Brutalna, naturalistycznie opisana historia pacyfikacji polskiej wsi staje sie w niej punktem wyjscia do przedstawienia etycznej i egzystencjalnej bezradnosci — wspolnej dla wszystkich, ktorzy przetrwali. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *