Marlene, Angelika Kuźniak

Wydawnictwo Czarne, 2009

Liczba stron: 193

Autorka książki skoncentrowała się na odnalezieniu akcentów polskich w liczącej kilkadziesiąt ton kolekcji przedmiotów należących do Marleny Dietrich, teraz zdeponowanych w Berlinie w celu skatalogowania i wykorzystania podczas wystaw dotyczących jej życia i twórczości. Ponadto autorka podkreśla i analizuje skomplikowane więzi łączące artystkę z Niemcami. Książka nie jest biografią Marleny Dietrich, jest próbą przedstawienia tej kobiety, artystki, matki, Niemki w czasach i miejscach, do których przynależała. Ostatnie strony książki w telegraficznym skrócie podają fakty związane z rozwojem kariery Marleny oraz najważniejsze wydarzenia z jej prywatnego życia.

Dietrich dwukrotnie przyjechała na występy do Polski. Obie wizyty miały miejsce w latach sześćdziesiątych. Kuźniak dotarła do świadków tych wydarzeń, fotografii z pobytu Marleny w Warszawie oraz notatek samej artystki. Okazuje się, że Marlena Dietrich została przyjęta bardzo ciepło w Polsce, a świadkowie pamiętają jej perfekcjonistyczne podejście do pracy, obsesyjne sprawdzanie każdego szczegółu występu oraz drażliwość na punkcie fotografii. Najmniej życzliwie wspomina ją fotograf, któremu artystka odmówiła zapłaty za, jej zdaniem, nieudane zdjęcia.

Niemcy natomiast przyjęły Marlenę mniej entuzjastycznie, bilety na jej koncerty rozdawane były za darmo, by wypełnić salę. Skąd tak wielka niechęć jej rodaków? Wynikła ona z tego, że w czasie wojny Dietrich stanowczo sprzeciwiła się służeniu nazistom, a swoim śpiewem i występami wspierała wojska amerykańskie i inne armie walczące przeciw Hitlerowi. Powojenne Niemcy, choć same odcinają się od nazizmu, nie potrafią zapomnieć Marlenie jej decyzji, interpretując fakt wspierania strony przeciwnej, dążącej do jak najszybszego zakończenia wojny, jako zdradę narodu niemieckiego. Sama Dietrich uważa się za Niemkę, ale dość niechętnie wypowiada się o pomyśle przeprowadzki do Niemiec, czy tourne po tym kraju.

Obraz Marleny, jaki zaprezentowała Angelika Kuźniak niezmiernie mi się podoba. Autora bowiem ani nie wybiela, ani na siłę nie pokazuje wad artystki, których oczywiście nie była ona pozbawiona. Książka pokazuje człowieka, a nie wielką artystkę. Pokazuje matkę, babcię, piosenkarkę, kobietę myślącą i wyrażającą swoje opinie, kobietę zakochaną i zauroczoną, kobietę próżną, ale niezłomną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *