Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty, Marek Bieńczyk

Świat Książki, 2012

Liczba stron: 140

Eseje Styrona, od których zaczęłam poznawanie serii Sfery, ustawiły poprzeczkę na najwyższym możliwym poziomie. Każda następna, po którą sięgnę będzie miała nie lada zagwozdkę – czym i jak mnie zaintrygować żebym nie była rozczarowana. „Melancholii” od samego początku dałam duży kredyt zaufania, zdając sobie sprawę z tego jak trudne ją czeka zadanie. Poza tym bardzo podoba mi się okładka i niewielki format tego wydania. Pomyślałam też, że ta książka może w jakiś sposób uzupełniać i rozwijać temat, z którym miałam okazję się zapoznać w „Historii nudy.”

Eseje dotyczące melancholii są trudne w odbiorze – Bieńczyk nie patyczkuje się z czytelnikiem, nie zniża do poziomu przeciętnego odbiorcy i stawia na grono węższe, za to lepiej się „wyrabiające” intelektualnie. Przedstawia melancholię w dziełach literackich, filozoficznych, sztukach plastycznych oraz medycynie i psychologii. Za Fernando Passoa nazywa melancholię – Nic, które boli. Parafrazuje także znane powiedzenie i stwierdza, że jedną z przyczyn wewnętrznego smutku może być nadmierna koncentracja na myśleniu – „Im bardziej myślę, tym jest mnie mniej.”

Melancholia jest nieobecnością, smutkiem za tym, czego nie ma, co pozostaje poza zasięgiem melancholika. Czy to da się leczyć? Starożytni Grecy stosowali rozmaite terapie polegające na zmniejszeniu we krwi poziomu tzw. czarnej żółci, którą obwiniali za zatruwanie organizmu melancholików. W późniejszych czasach również koncentrowano się na fizycznych objawach i leczeniu ciała. Dopiero pod koniec XIX wieku uwaga uczonych zwróciła się w kierunku ducha i psyche.

Wynotowałam z esejów wiele trafnych spostrzeżeń, chociażby takie:

„Odbity wśród towarów w witrynowym oknie grymas jest dzisiaj jedną z najbardziej melancholijnych alegorii społeczeństwa konsumpcyjnego , która prawo istnienia w tym społeczeństwie określa mniej więcej tak: nie dość, że nie można mieć, to jeszcze trzeba być.

*podkreślenie moje

Polecam tym, którzy liczą na niespieszną lekturę i którzy chcą zmierzyć się z erudycją autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *