Mężczyzna na balkonie, Maj Sjowall & Per Wahloo

Amber, 2009

Liczba stron: 199

Klasyka szwedzkiego kryminału jak zwykle nie zawodzi. Wszystko jest na swoim miejscu, dobrze obmyślana zagadka kryminalna, elementy psychologii i obraz społeczeństwa końcówki lat sześćdziesiątych. Niezwykłość tych powieści polega na tym, że policja dysponując bardzo ograniczonymi środkami technicznymi (brak telefonów komórkowych, bazy komputerowej itp.) i opierając się w dużej mierze na intelekcie, sprycie i żmudnej pracy policjantów, osiąga wyniki wcale nie gorsze od współczesnych stróżów prawa.

W Sztokholmie pojawia się seryjny morderca małych dziewczynek. Jest nieuchwytny, nie pozostawia śladów, nie ma świadków, ani najmniejszych punktów zaczepienia. Policja jest bezradna, tym bardziej, że mieszkańców ogarnia panika i dochodzi do aktów nieuzasadnionej przemocy wobec samotnych mężczyzn pojawiających się w parkach i innych rzadziej uczęszczanych miejscach. Martin Beck chwyta się każdej możliwości – w ostateczności przesłuchuje nawet trzylatka…

Wciągająca lektura na jeden wieczór. Zamykając książkę żałowałam, że nie jest dłuższa, bo chętnie towarzyszyłabym chłopakom z wydziału zabójstw w kolejnych przesłuchaniach czy innych rutynowych czynnościach śledczych. Ale żeby nie słodzić do bólu zdradzę, że tym razem jednak nie do końca byłam zadowolona z przebiegu śledztwa. Po prostu nie byłam w stanie bezkrytycznie łyknąć sposobu działania policji – tylko przypadek naprowadził ich na tożsamość sprawcy. Ja tam nie bardzo wierzę w takie przypadki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *