Moja walka 1, Karl Ove Knausgard

 moja walka 1 karl ove knausgard

Wydawnictwo Literackie, 2014

Liczba stron: 550

Książka „Moja walka” to sześć tomów szczerej do bólu autobiografii Karla Ove Knausgarda, w której autor postanowił rozliczyć się ze swoim życiem i swoją rodziną, która, jakby nie patrzeć, ukształtowała go na człowieka, jakim teraz jest. U nas ukazała się na razie pierwsza część – dość spora gabarytowo. Czytając ją z początku czułam się trochę głupio, gdy Knausgard wkraczał w intymne wspomnienia, stawiające opisane postaci w nie najlepszym świetle. Ale autor nie oszczędza również siebie, co w pewien sposób równoważy gorycz bijącą z kart książki i daje poczucie, że każdemu dostało się po równo. Niestety, członkowie rodziny pisarza nie odnieśli podobnego wrażenia i wytoczyli mu sprawy o zniesławienie, co z jednej strony przysporzyło mu kłopotów, w z drugiej stało się doskonałą reklamą dla książki.

Knausgard dość swobodnie operuje czasem, przedstawia sytuacje z różnych momentów swojego życia, tak by jak najpełniej pokazać relacje z ojcem. Z dzieciństwa wybiera chwile, kiedy obawia się despotycznego taty, który rzadko się uśmiecha, a często zakazuje i rozkazuje. Z czasów szkoły średniej pokazuje odrzucenie przez większość rówieśników oraz próby zyskania popularności – zazwyczaj polegające na upijaniu się do utraty świadomości. Mówi również o rozwodzie rodziców i zmianie stosunków między nim a ojcem. Dorosłość to pranie brudów – dosłownie i w przenośni. Punkt ciężkości położono bowiem na dni po śmierci ojca, kiedy Karl Ove wraz z bratem próbują uporządkować to, co zostało po tacie. Jedna czwarta książki (na oko) to opis sprzątania, szorowania, skrobania, mycia i polerowania zapuszczonego domu. Nie przez przypadek zapewne znalazł się on w pierwszym tomie. Jest zapowiedzią tego, że autor próbuje doprowadzić do porządku nie tylko zasyfiony dom, lecz przede wszystkim swoje ambiwalentne uczucia wobec członków rodziny.

Każdy z nas ma w sobie coś w podglądacza, więc wielu wykorzysta okazję zajrzenia za zamknięte drzwi norweskiej rodziny. To nie jest książka lekka i przyjemna, składa się z obrazów i dygresji, przeskakuje w czasie i przestrzeni, jest podszyta goryczą. To książka ciemna, ponura, deszczowa, zimna, depresyjna, smutna, czyli po prostu prawdziwa, niesłodzona, wykwintna. Czekam na kolejne tomy. Kanusgard ma u mnie kredyt zaufania.

Jedna myśl nt. „Moja walka 1, Karl Ove Knausgard”

  1. Mój mąż właśnie przeczytał. I kiedy tak patrzyłam na niego jak bardzo się męczy, to powiedziałam nie. Nie – męczącym książkom. Szkoda życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *