Moja walka 3, Karl Ove Knausgard

moja walka 3 karl ove knausgardWydawnictwo Literackie, 2015

Liczba stron: 542

Jedni nazywają ją rozdętą do granic książką o niczym, inni arcydziełem. Ja sama dwa pierwsze tomy „Mojej walki” czytałam z drżącym sercem i na bezdechu. Trzeci okazał się nieco męczący. Przynajmniej do pewnego momentu. Na swój użytek nazwałam go tomem o wystających zębach i sterczącym tyłku.

W opowieści o swoim życiu Knausgard nie zachowuje chronologii: w pierwszej części pisał o swoim stosunku do ojca oraz jego śmierci, w drugiej o tym, jak zaczął życie na nowo w Szwecji, o swoim związku i tacierzyństwie, w trzeciej cofa się na sam początek i opowiada o swoim dzieciństwie.

Pisze o tym, co zapamiętał z dzieciństwa. Wychowywał się w niewielkiej miejscowości w Norwegii. Jego ojciec był szanowanym nauczycielem w gimnazjum oraz lokalnym działaczem, mama pielęgniarką. Karl Ove spędzał dużo czasu z kolegami buszując po okolicy, uprawiając sporty i robiąc różne głupoty, które mogą wpaść do głowy dzieciom. Trudno jednak nazwać jego dzieciństwo sielankowym. To, co działo się w domu, nie przedostawało się na zewnątrz. Prawdopodobnie po raz pierwszy zostało ujawnione w prozie Knausgarda. Ojciec terroryzował swoich synów, dopuszczał się przemocy fizycznej, tłamsił ich psychicznie. Każde jego pojawienie się na kartach książki, wiąże się z nerwowością i obawą, co okropnego zrobi swoim dzieciom.

Przez cały czas zastanawiałam się co nie tak było z matką Knausgarda. Dlaczego zgadzała się na przemoc wobec dzieci? Co takiego otrzymywała w zamian od oprawcy, że przymykała oko na bicie i  przemoc psychiczną? Co gorsza, w pewnym momencie zdecydowała się zostawić synów na cały rok tylko pod opieką nieprzewidywalnego ojca, pozbawiając ich oparcia i ciepła, jakie im dawała samą swoją obecnością. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach sprawa się wyjaśni, ponieważ motywacje takich kobiet są dla mnie zagadkowe.

Trochę ciężko czytało mi się ten tom. Nie mogłam wejść w rytm opowieści, trochę nudziły mnie długie opisy zabaw, dziecięcych wypraw do lasu, obrzydzała fascynacja defekacją oraz pornografią. Potem nerwowo zaczęłam reagować na pojawianie się ojca Knausgarda i wcale nie chciałam czytać o kolejnych wyrafinowanych aktach przemocy wobec dzieci. Ale mniej więcej w połowie książki złapałam wiatr w żagle i popłynęłam za opowieścią, z przerażeniem patrząc jak zmniejsza się liczba nieprzeczytanych stron.

Fascynuje mnie i przeraża to, co robi Knausgard. Wystawia swoje życie na pożarcie, przeżucie i wyplucie. Roztrząsa najbardziej bolesne wydarzenia ze swojej przeszłości, nadstawia swoje wystające zęby i sterczący tyłek na klapsy i uderzenia krytyki. Mówi o tym, co go boli, nie wybiela się nie pokazuje się lepszym niż był i jest. A dzieckiem był niefajnym – zarozumiałym, raniącym innych, stawiającym się nad pozostałymi. Wtedy tego nie widział, teraz wie, że dlatego nie miał przyjaciół, był często odrzucany i musiał bawić się sam.

Czekam niecierpliwie na kolejny tom, staram się nie czytać zagranicznych recenzji, żeby nie wiedzieć, jakiego okresu życia będzie dotyczył. Jeśli nie czytaliście, gorąco Wam polecam. Jeśli już znacie, powiedzcie, czy i Wam tak ciężko się czytało ten tom?

Część 1

Część 2

Jedna myśl nt. „Moja walka 3, Karl Ove Knausgard”

  1. O, powiem Ci, że miałam wręcz identycznie, jak Ty! Ten tom wydawał mi się najnudniejszy z trzech, dopiero po pewnym czasie się wkręciłam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *