Moja walka. Tom 4, Karl Ove Knausgard

moja walka 4Wydawnictwo Literackie, 2016

Liczba stron: 616

Jeden z krytyków literackich  tych czytelników „Mojej walki”, którzy nie odpadli po pierwszym tomie, nazwał kiedyś ćpunami czekającymi na kolejną dawkę ulubionego narkotyku. Gdybym więc porównała się do narkomanki, to byłabym narkomanką zapobiegliwą (samo połączenie tych dwóch słów wydaje się dziwne). Otóż ja nie rzucam się na nową powieść w dniu jej wydania, tylko odkładam ją na półkę i czekam na wieści o tym, kiedy będzie kolejny tom. Gdy taka informacja się pojawia, jest to dla mnie znak, że mogę zacząć czytać to, co mam zachomikowane. Stąd recenzja tomu czwartego pojawia się tuż przed wydaniem numeru 5.

Tom czwarty tej osobliwej autobiografii dotyczy dość wąskiego przedziału czasu – okresu, gdy Karl Ove był nastolatkiem, licealistą, a zaraz potem nauczycielem w szkole podstawowej na dalekiej północy. Czasy licealne to rozwód rodziców, wyprowadzka ojca i jego ślub z nową kobietą, a także diametralna zmiana jego zachowania i stosunku do młodszego syna. Karl Ove nie umie wydostać się spod wpływu ojca i wciąż daje się ranić popadającemu w alkoholizm mężczyźnie.

Okres nastoletni to również czas, gdy chłopak zaczyna rozglądać się za dziewczynami. Autorowi nie daje spokoju fakt, że jako jedyny z paczki nie ma jeszcze za sobą pierwszego razu, choć oczywiście przed kolegami udaje „doświadczonego”. Znacznie lepiej idzie mu usamodzielnianie się – podejmuje pracę w gazecie, gdzie pisze recenzje płyt i chociaż nie zarabia pieniędzy zyskuje szacunek kolegów ze szkoły.

Najdziwniejsze jest to, że po ukończeniu szkoły Karl Ove, wówczas osiemnastoletni, dostaje pracę nauczyciela na północy Norwegii. Wieś, do której sprowadza się na rok, jest mała, klasy łączone, wszyscy się dobrze znają. Nastoletni nauczyciel to nic nowego dla nich, bo tacy przyjeżdżają każdego roku, natomiast dla Karla Ovego to lekcja życia, pokory i dorosłości, która wyraża się odpowiedzialnością za swoje czyny, a także takim rozporządzaniem czasem, żeby spełnić swoje marzenie. Młody Knausgard marzy o zostaniu pisarzem – w wolnych chwilach pisze opowiadania licząc na ich publikację. Swoje życiowe plany wiąże z pisaniem książek. Wydaje mu się, że to dość łatwa droga.

Osobiście wolę te książki z serii, w których autor opisuje swoje dorosłe życie. Ta część z początku wydawała się nużąca – dużo chlania, przechwałek i myśli o niezdobytych dziewczynach. Gdy pojawiają się wątki rodzinne i pisarskie robi się o wiele ciekawiej, a potem, niepostrzeżenie, robi się naprawdę ciekawie i zajmująco. Dojrzewanie to trudny okres – zmieniają się priorytety, trzeba zmierzyć się z odpowiedzialnością, oczekiwaniami innych, a jednocześnie starać się nie stracić z oczu swoich potrzeb i marzeń.

Karl Ove ma jasno wyznaczony cel, lecz nie podąża do niego najkrótszą drogą. Kuszą go używki, przede wszystkim alkohol, po którym często urywa mu się film. Kuszą go imprezy, dziewczyny, choć jego największą słabością są… płyty, które kupuje nie licząc się z kosztami. Powieść o dojrzewaniu na pewno spodoba się tym, którzy są na początku dorosłości – autentyczne emocje, nieskrywane potrzeby oraz szczerość jak zawsze robią wrażenie. Mnie również się podobała, chociaż nie jestem nastoletnim chłopcem. Zawsze ujmuje mnie sekcja dokonywana na uczuciach i wspomnieniach. Wszystkie flaki emocji wypruwane są na oczach czytelnika, co nie każdemu może się podobać. Mnie nieodmiennie urzeka.

2 myśli nt. „Moja walka. Tom 4, Karl Ove Knausgard”

  1. Tyle dobrego czytałam o tych książkach, tej serii, a jeszcze nie miałam okazji żadnej z nich przeczytać. Ale już niedługo się za to wezmę! 🙂

    1. Z Moją walką jest tak, że albo się zauroczysz, albo nie dasz rady przebrnąć. Nie ma tu opcji pośredniej. Życzę Ci, żebyś była podatna na magię Karla Ovego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *