Monsieur Pain, Roberto Bolano

Muza SA, 2010

Liczba stron: 141

Od dłuższego czasu przymierzam się do „Dzikich detektywów” Bolano którzy mieli tak dobrą akcję promocyjną, że wzbudziła u mnie, osoby dotychczas nie znającej Bolano, chęć przeczytania książki. Podeszłam jednak ostrożnie do tego chilijskiego autora, ponieważ zanim rzuciłam się na liczącą dobrych kilkaset stron powieść, postanowiłam poznać go w nieco krótszej formie. Wypożyczyłam powieść „Monsieur Pain”, by przekonać się czy odnajdę się w twórczości tego autora.

„Monsieur Pain” to zwięzła historia, która ma miejsce w Paryżu rok przed wybuchem drugiej wojny światowej. Tytułowy pan Pain zajmuje się niekonwencjonalnymi metodami leczenia, interesuje się mesmeryzmem i akupunkturą. Pewnego dnia jego znajoma, pani Reynaud, co do której Pain odczuwa ogromną sympatię graniczącą z miłością, prosi go o wyświadczenie przysługi. Mąż jej przyjaciółki umiera w klinice Arago, dręczony nieznaną chorobą oraz uporczywą, niemijającą czkawką. Wraz z tą prośbą pojawiają się w życiu Paina pewne komplikacje – dwaj Hiszpanie zaczynają śledzić jego poczynania, a w końcu proponują ogromną sumę, za odmowę leczenia chorego Latynosa. Pain, pieniądze przyjmuje, ale nie potrafi odmówić kobietom pogrążonym w smutku. Dokąd zawiedzie go los, komu się narazi, co zyska i co straci?

Monsieur Pain jest antybohaterem – niezdecydowany, tchórzliwy, cichy, typ naukowca. Tajemnicza historia, w którą wbrew swojej woli zostaje uwikłany, stawia go w sytacji bez wyjścia. Pain poznaje Paryż, jakiego dotychczas nie znał – tajemne domy gier, dziwne kawiarnie, małe kina wraz z ich bywalcami oraz labirynt szpitala. Wydarzenia i miejsca, które śledzimy, nie zawsze mają określoną funkcję, czy cel w odkrywaniu historii. Większość z nich ma raczej na celu wzbudzenie poczucia zagrożenia, zagubienia, tajemniczości i wielkości wydarzeń, które mają właśnie miejsce.

Książka jest zbyt zakręcona jak na mój europejski umysł, nie do końca nadaję na takich falach jak pisarze iberoamerykańscy. Ze względu na małą objętość powieści pozwoliłam sobie doczytać ją do końca w nadziei na zaskakujący finał i wyjaśnienie spiętrzających się w tekście tajemnic. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Dlatego też lektura „Dzikich detektywów” zostaje odłożona na jakiś czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *