Morderstwo w La Scali, Tomasz Piątek

Po kilku książkach autorstwa kobiet i całym tym damskim pitu pitu, chciałam zanurzyć się w typowo męskiej literaturze. Sam tytuł książki „Morderstwo w La Scali” i autor Tomasz Piątek znany mi z mocnej literatury miały być gwarantem zmiany moich ostatnich czytelniczych nawyków. Nie mogłam się bardziej mylić!

Bohaterką powieści jest kobieta i to nie pierwsza lepsza, tylko szczególnie niesympatyczny kobieton. Judith, po matce Angielka, po ojcu Włoszka, pogardza wszystkim co włoskie. Mieszka i pracuje w Mediolanie. Jest tłumaczką, specjalistką od PR-u, a później dziennikarką. Zatwardziała protestantka, oddana Bogu, hartuje ducha poprzez wycieńczające ćwiczenia fizyczne. Jest krytyczna wobec siebie i innych, wymagająca i nieprzystępna.

Z racji swoich obowiązków Judith uczestniczy w premierze widowiska finansowanego przez Mario Cisi i poświęconego pamięci zamordowanego dwadzieścia lat wcześniej reżysera o skłonnościach homoseksualnych. Mario Cisi wywiera na tłumaczce ogromne wrażenie. Jednak wieczór kończy się tragicznie – Cisi zostaje zamordowany na scenie La Scali. Judith po latach wciąż tropi sprawców, ponieważ oficjalna wersja policji nie przekonuje jej jako naocznego świadka zdarzeń.

Książka to nie tylko zapis prywatnego śledztwa Judith, powiem więcej, śledztwa jest tutaj niewiele i odgrywa ono rolę drugoplanową. Na pierwszym planie jest sama Judith ze swoimi uprzedzeniami, lękami, teologicznymi, politycznymi, społecznymi prawdami sprowadzającymi się do tego, że Włochy i Włosi nie są dla niej dość dobrzy. Okropnie długie fragmenty wewnętrznych monologów głównej bohaterki sprawiały, że stawałam się coraz bardziej niecierpliwa i z utęsknieniem patrzyłam ile mi jeszcze zostało do końca książki. I choć zakończenie wątku kryminalnego nie było szczególnie  zaskakujące, prawda o samej Judith pozwoliła mi odczuć chwilowy triumf.

Tomasz Piątek zaskoczył mnie tym, co stworzył. „Morderstwo w La Scali” to zupełnie inna bajka niż inne czytane przeze mnie powieści tego autora (Bagno, Kilka nocy poza domem, Przypadek Justyny). Piątek daje się poznać jako znawca Włoch, według jego wskazówek można by obejść Mediolan. Jednak wtrącenia po włosku pojawiające się w co drugim zdaniu wybijały mnie z rytmu. Czytelnikom posługującym tym językiem pewnie sprawią frajdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *