Mrowisko, E. O. Wilson

Zysk i S-ka, 2012

Liczba stron: 306

E.O. Wilson jest laureatem Nagrody Pulitzera za książkę o mrówkach – The Ants. W centrum jego zainteresowań jest biologia i zoologia oraz entomologia, która przyniosła mu największą popularność. „Mrowisko” nie jest pierwszą przetłumaczoną na polski książką tego autora, ale pierwszą powieścią, pozostałe to pozycje naukowe. Byłam bardzo ciekawa książki, która według zapowiedzi wydawcy jest po części przypowieścią, po części książką sensacyjną. Książki, która stawia znak równości między światem mrówek a światem ludzi.

Wszystko zaczyna się od Raffa. Chłopaka zafascynowanego przyrodą, obserwującego zmiany w niej zachodzące. Jego cały świat to okolica zamieszkania wraz z dzikimi, trudno dostępnymi terenami znajdującymi się koło domu rodziców. Chłopiec jest synem prostego robotnika oraz kobiety, która porzuciła życie wśród zamożnych krewnych i związała się z człowiekiem, co do którego jej bliscy mieli sporo zastrzeżeń. Teraz matka Raffa tęskni za rodzinną rezydencją i względami. Ma nadzieję, że za sprawą jej niebyt fortunnej decyzji, jej syn nie zostanie wykluczony z grona uprzywilejowanych. Los się uśmiechnie do Raffa i bogaty wujek zasponsoruje mu naukę na wybranym uniwersytecie. Pod jednym warunkiem – Raff ma skończyć prawo. Studiowanie prawa z początku nie bardzo pasuje chłopakowi, ponieważ jego prawdziwą miłością jest biologia. Podejmuje najpierw studia licencjackie na kierunku przyrodniczymi i pisze dobrze odebraną pracę końcową z życia mrówek. Następnie wypełnia wolę wujka, widząc dla siebie przyszłość – wszakże potrzeba coraz większej liczby prawników orientujących się w kwestach ochrony przyrody i szeroko pojętej ekologii.

Gdyby nie kilkudziesięciostronicowy fragment pracy licencjackiej Raffa na temat mrówek, książka niechybnie zasiliła by grono powieści określanych przeze mnie mianem „NIECZYTABLE.” Wszystko, co zostało powiedziane o Raffie, nowoczesnym wojowniku o nienaruszalność terenów zielonych, można streścić w kilku zdaniach. Jego życie jest tak nudne, że szkoda wyciętych drzew potrzebnych na wydrukowanie historii jego życia. Wzmiankowany na okładce wątek sensacyjny liczy kilka stron i znajduje się na samym końcu książki i niewart jest nawet wzmianki.

E. O. Wilson jako pisarz pozbawiony jest talentu fabularnego. Pisze drętwo i bez pomysłu. Pisze o niczym. Sprawa ma się zupełnie inaczej jeśli chodzi o jego talent do opowiadania o przyrodzie. Historia mrowisk i walki o przetrwanie odmalowana na kartach tej książki jest fascynująca i bogata w treść. Wiele się z niej nauczyłam, dowiedziałam się o mrówkach więcej niż w ciągu całego mojego życia. Gdyby nie ten fragment, stanowiący jedynie ułamek całej książki, uznałabym godziny poświęcone na czytanie za zupełnie zmarnowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *