Najeźdźcy, Karolina Waclawiak

Wydawnictwo Relacja, 2019

Liczba stron: 256

Tłumaczenie: Joanna Dżdża

Ekskluzywne osiedle położone nad oceanem w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Nowego Jorku. Zamknięta społeczność, która preferuje spędzanie czasu we własnym gronie (żeby nie powiedzieć, że we własnym sosie) – w lokalnym klubie golfowym, na kortach, na imprezach organizowanych w wypieszczonych domach.

Cheryl jest tam nowa, chociaż mieszka w Little Neck Cove od dziesięciu lat. Nowa już pozostanie, bo nie do końca przystaje do snobistycznego środowiska. Zanim została żoną bogatego przedsiębiorcy, pracowała w sklepie odzieżowym. Żadna z żon z osiedla jej tego nie zapomni, a większość chętnie wbije jej szpilę przy każdej nadarzającej się  okazji. Małżeństwo Cheryl wisi na włosku, napiętą sytuację pogarsza powrót do domu jej nastoletniego pasierba,  chłopaka niepokornego i uzależnionego od leków i narkotyków.

Rozpad więzi, powierzchowność relacji międzyludzkich, poczucie zagrożenia to wątki dominujące w tej powieści. Z każdą stroną rośnie napięcie, a kulminacja następuje w scenach opisujących nadejście potężnego huraganu pustoszącego wybrzeże. Cheryl wówczas znajduje rozwiązanie swojej trudnej sytuacji. Czy jest to dobre rozwiązanie? Nie powiem, musicie ocenić sami.

Ta pozornie spokojna opowieść, w której nie znajdziecie gwałtownych i niespodziewanych zwrotów akcji, aż kipi, wrze i bulgocze pod powierzchnią. Karolina Waclawiak opanowała trudną sztukę subtelnego grania na emocjach czytelnika. Chociaż unika rozwiązań typowych dla thrillerów, wciąż trzyma w napięciu. Powieść „Najeźdźcy” bardzo oddziaływała na moją wyobraźnię. Co prawda postacie drugoplanowe naszkicowane są dość pobieżnie, lecz wydaje mi się, że to celowy zabieg, by uwypuklić niedopasowanie Cheryl i jej niezbyt satysfakcjonujące relacje z innymi. Ogromnym atutem tej książki jest to, że autorka zestawia malownicze krajobrazy, piękne ogrody i domy z faktem, iż zamieszkują je paskudni, zepsuci ludzie z wielkim ego. Warto, a nawet trzeba to przeczytać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *