Nieczułość, Hydropolis, Ciężar skóry

Ciężar skóry (M. Rejmer) – Bałam się czytać, bo autorkę znam, cenię i wielbię za reportaże, a tu mamy zbiór opowiadań. Ale jest dobrze. Te opowiadania zapadają w pamięć, autorka kreuje świat skromnymi środkami, ale mocno akcentuje sferę emocji, często sprzecznych. Bohaterowie tych opowiadań są skonfliktowani ze sobą, stają przed trudnymi decyzjami, takimi, których skutki będą odczuwać przez całe życie. Ale chociaż dochodzi do drastycznych scen (zabicie psa), to nie znajdziemy w tej literaturze umoralniania czy oceny postępowania bohaterów. Bardzo dobre.

Nieczułość (M. Bunda) – Wreszcie sięgnęłam po debiutancką książkę autorki (najnowsze Podwilcze było wspaniałe). Ta powieść obejmuje okres kilkudziesięciu lat: życie szybko owdowiałej matki i jej trzech córek, które nigdy daleko nie wyjechały od domu rodzinnego w Dziewczej Górze. Mamy tu zasygnalizowany okres II wojny oraz trudne czasy powojenne. Książka osadzona jest w historii Polski, która odciska się na biografiach córek i matki. Silne kobiety radzące sobie w życiu z mężczyzną czy bez niego – to lubię. Warto.

Hydropolis. Walcz (Z. Miłoszewski) – Kolejna podwodna kolonia i kolejne przygody nastoletnich mieszkańców podmorskiego miasta. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się dziewczyna, która nie chce pogodzić się z często bezsensownymi rygorami życia. Tym bardziej, że w tej kolonii prowadzi się swoisty eksperyment na dzieciach, pozostawiając je samym sobie przez większość czasu. Nie bez przyczyny motto książki pochodzi z powieści „Władca much”. I tak jak u Goldinga, u Miłoszewskiego też dochodzi do tragedii. Spokojnie, Elek z pierwszej części też się pojawia. Fajne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *