O kotach, Charles Bukowski

bukowski-o-kotachNoir Sur Blanc, 2017

Liczba stron: 130

Tłumaczenie: Michał Kłobukowski

Bukowski mi nie leży, nie kręcą mnie poruszane przez niego tematy, a w szczególności nie lubię czytać o chlaniu i bezsensownym seksie. Jednak te koty w tytule podziałały na mnie jak lep. Potem jednak, gdy książka już dotarła, trochę się zmartwiłam, bo okazało się, że składa się przede wszystkim z wierszy. Na szczęście nie zniechęciłam się tą poezją i któregoś wieczora zabrałam książkę ze sobą do wanny.

Ojej! Jak on świetnie pisze o tych kotach. Bukowski bez kota nie byłby Bukowskim, tak przynajmniej wynika z tego, co wyczytałam. Kot towarzyszył mu na różnych etapach życia, im był starszy, tym więcej kotów przyjmował pod dach, w pewnym momencie zaczyna zbliżać się do dziesięciu, które wraz z żoną traktują jak swoje dzieci. Kot to dla niego symbol niezależności – pozwala swoim włóczyć się po okolicy, walczyć, polować. Leczy potem ich ponadrywane uszy i poprzetrącane kości. Podziwia ich waleczność i niezłomność i porównuje swoje życie do kociego losu. Tak jak one jest w stanie przyjąć każdą ilość kopniaków od życia, podnieść się i pójść dalej. Imponuje mu kocia niezależność – chciałby podobnie jak one jeść i spać, nie przejmować się tym, co mówią inni, tylko skupiać się na swoich małych przyjemnościach.

Można dyskutować czy wydawanie takiej książki, która jest zbiorem miniatur i wierszy pierwotnie drukowanych w czasopismach  ma sens. Jedni powiedzą, że to odcinanie kuponów i próba wyciągnięcia pieniędzy od czytelników. Inni natomiast najpierw przeczytają, zanim wyrażą zdanie. Ja jestem w tej drugiej grupie – wiersze o kotach i niektóre myśli autora naprawdę mnie urzekły. O kotach i o Bukowskim tak wiele już powiedziano, a jednak lektura wydała mi się świeża, była czymś zaskakującym, tym bardziej, że ostatnio wciąż znajduję w książkach sceny znęcania się nad kotami, a tutaj wręcz przeciwnie – pochylenie się nad nimi, próby ich ratowania, gdy są w potrzebie. Co tu dużo mówić, tak się zaczytałam w tej wannie, że musiałam trzy razy ciepłej wody dolewać i to powinno starczyć za całą moją rekomendację.

5 myśli nt. „O kotach, Charles Bukowski”

  1. Ale, ale. Jak piszesz, to wszystko, albo prawie wszystko już raz było opublikowane w czasopismach. Większość dzisiejszych czytelników ma jednak lekko utrudniony dostęp do tych tytułów, więc czemu tego nie wydać w postaci książki?

    1. Ponadto wiele wierszy ukazało się tylko jeden raz w jakichś niszowych gazetach. Tym bardziej fajnie, że komuś chciało się to wyszukać.

  2. Oj jak ja chciałabym mieć kotka w domu… ale niestety nie mogę… więc w ramach pocieszenia mogę sobie o nich poczytać…

  3. Bardzo zachęcająca recenzja! A czy poleciłabyś zacząć przygodę z twórczością Bukowskiego właśnie od „Kotów”? Bo tak się zabieram za niego od dłuższego czasu i jakoś nie potrafię się zabrać.

    1. Czytałam wcześniej tylko „Kobiety” i nie bardzo mi się podobały, choć dały pojęcie o tym, co leży w sferze zainteresowań pisarza i czego można się po nim spodziewać. Wydaje mi się jednak, że lepiej przeczytać najpierw jakąś prozę, by mieć pojęcie o tym, jaki Bukowski (czy też jego alter ego Chinaski) potrafi być gburowaty i szorstki, bo w Kotach jest zupełnie innym człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *