Obietnica anioła, Frederic Lenoir & Violette Cabesos

http://www.odk.pl/obietnica-aniola,3584.JPG

Mont Saint Michel

Tak się złożyło, że Góra Świętego Michała to miejsce, do którego często wracam. To miejsce zaczarowane, przyciągające, a jednocześnie groźne, górujące nad człowiekiem i skrywające mnóstwo mrocznych sekretów.
Z książką zatem wiązałam duże nadzieje. „Obietnica anioła” jest powieścią, której akcja toczy się na Mont Saint Michel w XI i XX wieku, jednak ciężko opowiedzianą historię nazwać chociażby wciągającą.

Fabuła powieści toczy się równolegle w XI wieku i współcześnie. W średniowieczu bohaterami są benedyktyni zamieszkujący górę i wznoszący opactwo, podczas gdy w XX wieku tajemniczą przeszłość górze próbuje wyrwać młoda archeolog Johanna, która zainspirowana jest poprzez postać ducha bez głowy nawiedzającego ją we snach.

opactwo

 Taka konstrukcja powieści jest często wykorzystywana, jednak od wielu innych różni ją fakt, że „Obietnica anioła” jest po prostu nudna. Naszpikowana opisami architektury i faktami historycznymi nie gorzej jak encyklopedia. Watek ludzki ginie w natłoku wywodów faktograficznych. Poza tym postać Johanny absolutnie mnie nie przekonuje, jest to babka w moim wieku popadająca w depresję z powodu średniowiecznego mnicha, który rzekomo objawił jej się we śnie. Pewnie każdy czułby się zaintrygowany mnichem, ale psychoanaliza i depresja z powodu snu?!
Do połowy powieść bardzo mnie nużyła, a potem okazało się, że mogłam ominąć ponad 200 stron i przeczytać spisane na kilkunastu stronach wyznania brata Romana i wyszłoby na to samo – to chwyt poniżej pasa ze strony autorów. Po połowie książka bardziej się rozkręca, ale Johanna wciąż irytuje, a tajemnicza przeszość góry wcale taka tajemnicza nie jest.

Mont Saint Michel

 Fabuła jest bardzo przewidywalna, z początku rozwija się bardzo powoli, pod koniec mocno przyspiesza. Ale co z tego, skoro miałam wrażenie, że autorzy niepotrzebnie odwlekają zakończenie, bo przeciętnie bystry czytelnik dawno już poskładał fakty i większości się domyślił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *