Ostateczne wyjście, Natsuo Kirino

Wydawnictwo Sonia Draga, 2005

Liczba stron: 584

Cztery kobiety pracują w fabryce gotowych zestawów obiadowych. Trzymają się razem wspierając przy wyczerpującej fizycznie pracy. Po pracy zazwyczaj wypijają razem kawę na terenie zakładu, chwilę rozmawiają, a potem ich drogi się rozchodzą. Więź, która wytworzyła się między nimi trudno nazwać przyjaźnią. Każda z nich jest nieszczęśliwa, każda ma nieudane życie i poczucie porażki. Praca, którą wykonują jest dla nich niczym więcej, jak źródłem utrzymania, choć niektóre z nich egzystują na skraju nędzy i minimum socjalnego.

Kiedy jedna z nich morduje swojego brutalnego męża, który pogrążył siebie i swoją rodzinę poprzez hazard i miłość do prostytutki, pozostałe postanawiają jej pomóc w pozbyciu się ciała. Masako staje się motorem całego działania, które sprowadza na nie podejrzenia policji, zemstę właściciela kasyna, który za sprawą tej nieprzyjemnej sprawy utracił cały swój dorobek oraz drobnego oszusta, który wietrzy niezły interes zależny od współpracy Masako. Czy człowiek może żyć normalnie po tym jak stał się współwinnym morderstwa? Gdzie leży granica normalności? Kto jest większym przestępcą – ten, który zabija, by się wzbogacić, czy ten, który pragnie spokoju w życiu?

To mocna książka, niepokojąca, odpowiedzialna na moje koszmarne sny. Trudno się po niej otrząsnąć, trudno stanąć po którejkolwiek ze stron. Tak naprawdę żadna z postaci w książce nie jest sympatyczna, czy choćby przyjemna. Jednak trudno je zakwalifikować jednoznacznie – to postacie na wskroś tragiczne, niezdolne do ułożenia sobie życia, przegrane i postawione w sytuacji z jednym tylko ostatecznym wyjściem. Wyjściem, którego nigdy wcześniej nie brały pod uwagę w swojej ponurej egzystencji, wyjściem, po którym życie nigdy już nie będzie takie samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *