Ostatnia arystokratka, Evžen Boček

ostatnia arystkratka Evžen BočekStara Szkoła, 2015

Liczba stron: 254

Książka nieco starsza (ale bez przesady), pewnie dobrze znana wielu czytelnikom. Ja sama wiele razy natknęłam się na opinie o tej powieści, w których wszyscy podkreślali, iż naprawdę można się przy niej pośmiać. To lubię! Zamówiłam więc obie części, żeby przekonać się, czy i mnie rozśmieszy i zauroczy.

Ojciec osiemnastoletniej Mary jest z pochodzenia Czechem. Pewnego dnia, zapewne gdzieś na początku lat dziewięćdziesiątych, udaje mu się odzyskać zamek w Czechach. Kostka, taką nazwę nosi posiadłość, należała do rodziny od wieków, lecz co chwilę zajmowana była przez najeźdźców. Teraz, gdy trafiła w ręce ostatniego spadkobiercy, jest dla niego wielkim kłopotem. Rodzina wyprzedaje wszystko w Stanach i przeprowadza się do Czech w okolice Brna, gdzie rozpoczyna nowe życie z ogromnym długiem u reprezentującego ich prawnika. Jedynym sposobem na odbicie się od dna jest uczynienie z Kostki atrakcji turystycznej. Na przeszkodzie stoi jednak kasztelan zamku, reagujący fochem na każde wspomnienie turystów, oraz całkowita nieznajomość rynku i strategii marketingowych.

Każdy dzień to walka – z nieznajomością mentalności Czechów, ze zdziwaczałymi, lecz nieszkodliwymi pracownikami, z psami rasy dog, które mają dodać hrabiemu dostojeństwa, lecz zajmują się głównie demolką i sikaniem, ze skrzynią biegów, z napływającymi rachunkami i z każdym innym aspektem życia. Matka Mary nie zna czeskiego, tęskni za swoim życiem w Stanach i nie może znieść prowincji. Pocieszeniem są dla niej duchy, które ma nadzieję znaleźć w zamku oraz marzenia o odgrywaniu roli dostojnej pani hrabiny, w którą wprawia się czytając liczne biografie księżnej Diany.

Najwięcej zdrowego rozsądku przejawia Mary, która jest narratorką powieści. To od niej dowiadujemy się jak zachowują się współmieszkańcy Kostki – rodzice, kasztelan, kucharka i ogrodnik. Cały komizm polega na niedopasowaniu Amerykanów z klasy średniej do realiów europejskiego państwa postkomunistycznego. Poza tym rodzina Kostków jest naprawdę nietuzinkowa i sama w sobie niezwykle zabawna.

Przyznam, że z początku humor „Arystokratki” w ogóle mnie nie śmieszył, zastanawiałam się nawet co ci ludzie widzą w tej książce. Czytałam dalej, choć nawet nie poczułam lekkiego drgnięcia kącików ust. Dopiero po kilkudziesięciu stronach polubiłam tę szaloną rodzinę i jej perypetie w obcym kraju. Pod konieci śmiałam się już na głos. Im dalej, tym zabawniej. Na pewno docenicie tę powieść, jeśli lubicie czeski humor lub gdy potrzebujecie czegoś lekkiego na wieczór. Ostrzegam jednak przed czytaniem w miejscach publicznych, ta książka naprawdę jest cholernie śmieszna, przynajmniej w niektórych momentach.

Aha, i ma drugą część, pt: „Arystokratka w ukropie”. Jeszcze przede mną.

4 myśli nt. „Ostatnia arystokratka, Evžen Boček”

Odpowiedz na „MagdaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *