Hotel Paradise, Martha Grimes

 

Dwunastoletnia Emma Graham mieszka w Hotelu Paradise nad jeziorem. Hotel należy do jej rodziny i wszyscy pomagają w prowadzeniu tego interesu. Do jej obowiązków należy pomoc w przygotowywaniu posiłków oraz obsługiwanie klientów w ich trakcie. Nie chodzi do szkoły w czasie sezonu turystycznego, więc ma mnóstwo czasu.

Jest dziewczyną inteligentną, świadomą swoich wad i zalet, umiejącą zjednywać sobie ludzi, aczkolwiek nie ma zbyt wielu znajomych w swoim wieku. Najbardziej lubi przebywać i rozmawiać z osobami starszymi – szeryfem Samem, kelnerką Maud, starszymi paniami prowadzącymi małe sklepiki.

Emma ma dużą swobodę ruchów, nikt jej nie kontroluje i nie rozlicza z czasu spędzonego poza hotelem. Trochę z nudów, trochę z zaciekawienia, postanawia zająć się tajemniczym utonięciem dziewczynki w Jeziorze Duchów. Wydarzenie to miało miejsce czterdzieści lat wcześniej, a okoliczności śmierci dziewczynki nigdy nie zostały wyjaśnione.

Aby dowiedzieć się czegoś o zmarłej dziewczynce i ciotkach, z którymi mieszkała w domu na skraju jeziora, Emma musi odbyć kilka niedalekich podróży do Cold Flat Junction oraz odwiedzić niektórych starszych mieszkańców miasteczka. Nie może liczyć na pomoc zaprzyjaźnionego szeryfa, ponieważ w tamtym czasie  nie pracował jeszcze w mieście. Poza tym, jego uwagę całkowicie zaprząta sprawa zamordowanej w miasteczku niezidentyfikowanej dziewczyny.

Martha Grimes i jej pisarstwo spodobało mi się przy okazji czytania pierwszej z cyklu angielskich powieści z Richardem Jurym „Pod Huncwotem”. Tutaj mamy prowincjonalną Amerykę lat sześćdziesiątych odmalowaną z dużą dbałością o szczegóły. Jest to powieść adresowana ni to do nastolatków, ni to do dorosłych. Raziło mnie, że opisy i akcja są trochę zbyt rozwlekłe i powtarzalne. Z drugiej strony leniwie rozwiązywana zagadka z przeszłości splątana z nową zbrodnią wciąga i każe czytelnikowi towarzyszyć Emmie w jej rozterkach i odkryciach. Na pewno dokończę ten trzytomowy cykl amerykański, bo mam już na półce kolejny tom „Stacja Cold Flat Junction”.

Dziwny przypadek psa nocną porą / The Curious Incident of the Dog in the Night-Time, Mark Haddon

 

Piętnastoletni Christopher ma zespół Aspergera. Wszystkie bodźce słuchowe, wzrokowe, dotykowe, które do niego docierają ulegają zwielokrotnieniu, osaczają go, wprowadzają chaos i nieporządek. Nadmiar informacji sprawia, że mózg nie jest w stanie przetworzyć wszystkich impulsów i chłopiec odczuwa ból, który sprawia, że zamyka się w sobie, szuka ustronnych miejsc, jęczy, krzyczy, broni się.

To wszystko przełożone na życie znaczy mniej więcej tyle, że Christopher nie lubi: nowych sytuacji i nieznanych osób, zatłoczonych miejsc, być dotykany przez innych, niektórych potraw.

Lubi natomiast: w szkole przedmioty ścisłe, rzeczy i zagadnienia logicznie wytłumaczalne, jasne zasady i logiczny plan działania, swoją samotność, czytać książki popularnonaukowe, zwierzęta domowe.

Sprawia mu trudność: rozpoznawanie intencji i nastrojów u innych osób, prowadzenie pogawędki o niczym, nawiązywanie kontaktów z ludźmi, opanowanie emocji negatywnych w przypadku naruszenia jego strefy prywatnej.

Tak z grubsza wygląda charakterystyka chłopca, który jest głównym bohaterem i narratorem powieści. Śmierć psa sąsiadki staje się początkiem śledztwa, które ma na celu schwytanie brutalnego sprawcy, a które doprowadza chłopca do prawdy o rodzinie. Christopher opisuje swoje działania i tworzy powieść detektywistyczną pod kierunkiem szkolnej terapeutki Siobhan. Książka napisana jest bardzo prostym językiem, z wyjątkiem fragmentów, w których Christopher wyjaśnia skomplikowane obliczenia matematyczne. Chwilami jest śmiesznie, czasem wzruszająco. Ja zapałałam ogromną sympatią do tego chłopca.

„Dziwny przypadek …” to poruszająca książka o tym w jaki sposób dorośli krzywdzą swoje dzieci nie zdając sobie sprawy z bólu jaki im zadają. Rozgrywki dorosłych, ich kłótnie, nieporozumienia dotkliwie ranią dzieci, które mimo, iż nie rozumieją do końca o co chodzi, czują zagrożenie i bronią się przed nim. To lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców.

Tłumaczka snów, Chitra Banerjee Divakaruni

 

Rakhi jest córką tłumaczki snów. Jest rozwódką, wychowuje córkę. Jej były mąż Sonny, do którego czuje ogromną niechęć a może i nienawiść, uczestniczy w wychowywaniu córeczki. Rakhi jest współwłaścicielką herbaciarni. W wolnych chwilach maluje obrazy i zaczyna odnosić drobne sukcesy na tym polu artystycznym. Rakhi jest Hinduską, o ile za Hinduskę może podawać się osoba urodzona i wychowana w Kalifornii. Rodzice nie wpoili jej kultury, języka ani tradycji swojego rodzinnego kraju. Temat Indii był pomijany i trywializowany. Jako dorosła kobieta Rakhi ma o to żal do rodziców, bo czuje się pozbawiona korzeni.

Rakhi nie posiada umiejętności tłumaczenia snów. Ma pretensje do matki, że ta przed śmiercią nie przekazała jej swojej wiedzy. Ponadto czuje, że matka nie otwierała się przed nią i zataiła spore fragmenty swojego życia. Rakhi jest  zazdrosna o matkę, odczuwa złość i żal w stosunku do ludzi, którym jej matka pomogła, którzy znali ją za życia, którzy zostali przez nią w jakiś sposób obdarowani. Podczas porządków w rodzinnym domu odnajduje dzienniki matki. Ich lektura pozwala jej poznać lepiej tę kobietę i dowiedzieć się o niej więcej niż mogła poznać podczas wspólnych lat pod jednym dachem.

Akcja książki rozwija się dwutorowo – w dziennikach matki mamy wątek podszyty magią, świat wierzeń w sprawczą moc snów oraz wzmianki o indyjskiej szkole dla tłumaczek snów. Pozostałe rozdziały to teraźniejszość – tworzenie restauracji, zmaganie się z codziennością, budowanie relacji z ojcem, rozliczanie przeszłości oraz oswajanie świata na nowo po tragedii 11 września.

Wątek magiczny nie wciągnął mnie i nie przekonał. Ten drugi, byłby do przyjęcia gdyby nie sama osoba Rakhi, którą można opisać cytatem: „jestem podejrzliwa, pesymistycznie nastawiona do świata i skłonna myśleć o ludziach jak najgorzej”.

Gówna bohaterka jest straszliwie zgorzkniała, zazdrości innym, ale sama nie próbuje się zbliżyć do matki jeszcze za jej życia. Fragmenty powieści opisujące ją po śmierci matki strasznie mnie irytowały ze względu na  irracjonalną zazdrość, zawiść, nienawiść, w stosunku do wszystkich, którzy znali jej matkę. Takie zachowanie może i byłoby do przyjęcia u nastolatki, ale nie u dorosłej kobiety. Rakhi jest także oburzająco niesprawiedliwa w stosunku do swojego ojca. W ogóle ta kobieta jest jakaś toksyczna, absolutnie nie chciałabym jej mieć w gronie moich znajomych.

Cień wiatru, Carlos Ruiz Zafón

 

Wiem, wiem – jestem ostatnią z czytających, która dotychczas nie czytała tej powieści. Książka przeleżała na półce od 2005 roku, czyli roku wydania w Polsce. Omijałam ją z jednego powodu – machina medialna, blogowa tak bardzo rozdęła i rozdmuchała wagę i znaczenie tej książki, że bałam się czytać, aby nie doznać rozczarowania.

Wreszcie zdobyłam się na odwagę, bo w końcu na półce mam już kolejną powieść Zafona, i jedyne czego mogę żałować to to, że zabrałam się za czytanie „Cienia wiatru” w momencie, gdy nadmiar obowiązków nie pozwolił mi po prostu popłynąć razem z akcją. Wciąż musiałam przerywać lekturę i mam wrażenie, że przez to straciłam trochę z jej uroku.

Z drugiej jednak strony, początek powieści nie wciągnął mnie na tyle, by rzucić wszystko i czytać. Książka opowiada o Danielu Sempere, synu księgarza z Barcelony. Akcja obejmuje kilkadziesiąt lat i rozpoczyna się w momencie, gdy ojciec zabiera Daniela na Cmentarz Zapomnianych Książek – miejsca w Barcelonie, w którym są kolekcjonowane i strzeżone przed niepowołanymi ludźmi wszystkie opuszczone i niechciane książki. Tam, Daniel wybiera dla siebie jedną książkę. Jest to „Cień wiatru” Juliana Caraxa.

Chłopiec zafascynowany powieścią pragnie odnaleźć więcej książek autorstwa Caraxa, lecz z tajemniczych względów to zadanie okazuje się niemożliwe do zrealizowania. Daniel odkrywa, że wszystkie egzemplarze książek autora”Cienia wiatru” zostały z niewiadomych powodów zniszczone. Daniel podejmuje wyzwanie i postanawia dotrzeć do prawdy o samym Julianie Caraxie oraz o powodach, dla których ktoś usilnie stara się zatrzeć pamięć o autorze i jego książkach.W prywatnym śledztwie po godzinach towarzyszy mu Fermin – przyjaciel, współpracownik, przewodnik po mieście i ludzkich duszach.

„Cień wiatru” to powieść o dojrzewaniu. Wędrówki po Barcelonie, poznawanie nowych miejsc i ludzi to doświadczenia, które zmieniają Daniela. Poznaje smak długo tłumionej nienawiści, przegranej tragicznej miłości, namiętności. To opowieść trochę baśniowa, trochę nierealna, trochę gorzka, trochę pouczająca. To powieść, którą warto przeczytać, bo mimo tego, że opowiada o nieszczęściu, o przegranych ludziach i o rozpaczy skłaniającej człowieka do czynów haniebnych, daje także nadzieję na to, że każdy los można odmienić.

Wzgórze Rzeźnika, Laura Lippman

To pierwsza książka autorstwa Laury Lippman jaką miałam okazję przeczytać. Jest to kryminał z przesłaniem.

Rzecz dzieje się w Baltimore. Tess Monaghan zakłada prywatną agencję detektywistczną. W pierwszych dniach działalności pozyskuje swoich dwóch pierwszych klientów – czarnoskórą kobietę zlecającą poszukiwanie zaginionej przed laty siostry oraz Rzeźnika ze Wzgórza Rzeźnika. Rzeźnik zyskał swój przydomek w jak najbardziej zasłużony sposób – kilka lat wstecz zastrzelił przed swoim domem nastolatka, który wraz z innymi dziećmi z rodziny zastępczej, wybił szybę w jego samochodzie. Rzeżnik po odsłużeniu kary więzienia pragnie odnaleźć pozostałe przy życiu dzieci, by naprawić wyrządzone przez siebie krzywdy.

Wydaje się, że odnalezienie zaginionej dziewczyny będzie łatwym zadaniem, okazuje się jednak, że to tylko początek zagmatwanej historii. Podobnie sprawa Rzeźnika przyjmuje nieoczekiwany kierunek. Tess mimo niewielkiego doświadczenia udaje się dotrzeć do prawdy.

Autorka w tym sprawnie napisanym kryminale przemyca kilka prawd o współczesnej amerykańskiej rzeczywistości – uprzedzenia rasowe, skomplikowany i nierzetelny system adopcyjny, urzedników o nieczystych rękach i sumieniach. Przesłanie do mnie dotarło mimo tego, że problemy opisane w książce są dla przeciętnego Polaka odległe. Jest to powieść, w której akcja toczy się raczej leniwie, nie ma strzelanek i pościgów policyjnych, za to występuje wiele nietuzinkowych postaci, wśród nich najlepiej zarysowana jest babcia głównej bohaterki. Jestem ciekawa innych powieści Laury Lippman.

Agnieszka Kalus o książkach i czytaniu