Pałac kobiet, Pearl S. Buck

Muza, 2011

Liczba stron: 399

Raczej nie mam potrzeby czytania o Dalekim Wschodzie. Nie znam się na kulturze Chińczyków, Japończyków, Koreańczyków. Nigdy w swoim życiu nie przechodziłam fazy fascynacji tymi kulturami, zatem nie bardzo się na nich znam. Po książkę Pearl S. Buck sięgnęłam po to, aby poznać kolejnego literackiego noblistę. I z początku czytanie szło mi bardzo opornie. Nawet nie chodziło o to, że mi się nie chciało czytać, czy że czytałam jakoś wyjątkowo ślamazarnie. Po prostu miałam wrażenie, że opowiadana historia, ze względu na jej egzotykę i brak przełożenia na moje doświadczenia, zupełnie do mnie nie przylegała. Byłam zbyt zdystansowana do czytanej opowieści. Na szczęście z biegiem czasu i bilansem przeczytanych stron udało mi się znaleźć sobie jakieś miejsce w domu państwa Wu, o którym to mówi „Pałac kobiet.”

Centralną postacią książki jest pani Wu. Poznajemy ją w dniu jej czterdziestych urodzin, co zgodnie z chińską tradycją jest końcem pierwszego okresu w życiu kobiety. Do czterdziestki kobieta ma być przede wszystkim żoną i spełniać się jako matka, kochanka i gospodyni. Pani Wu wymyśliła plan uwolnienia się od tych obowiązków. Bo chociaż nigdy nie dała po sobie poznać, że bycie panią domu jej ciąży, wolałaby czas poświęcany rodzinie przeznaczyć na własny rozwój. W tym celu postanowiła wprowadzić do domu konkubinę dla swojego męża, a sama usunąć się do innej części domu, w pobliże biblioteki należącej kiedyś do jej teścia. Ta decyzja podzieli rodzinę. Jej dorośli synowie i synowe będą mieli jej za złe takie postępowanie, które w latach trzydziestych ubiegłego wieku, kiedy toczy się akcja powieści, przez bardziej postępowych Chińczyków uznawane było za niedopuszczalne. Przeciwni są również służący. Pan Wu, główny zainteresowany, przez całe życie poddawał się mądrym decyzjom żony. Także i tę decyzję przyjmuje z pokorą.

Książka rozwija się w dość niespodziewanym kierunku. Momentem przełomowym w życiu pani Wu okaże się spotkanie z europejczykiem, duchownym, którego zatrudnia do uczenia jednego z młodszych synów. Wkrótce sama postanawia odbywać lekcje z bratem Andre. On uświadamia pani Wu, że starając się uszczęśliwić swoich bliskich i tak aranżując życie rodzinne aby uszczknąć czasu dla siebie, wprowadziła do pałacu chaos i unieszczęśliwiła wielu ludzi.

To dojrzała i mądra powieść. Po tym jak odrzuciłam uprzedzenia i przestałam osądzać, odkryła przede mną nieznany świat. Ukazała codzienność żyjącej dostatnio szanowanej rodziny chińskiej. Dała wgląd w funkcjonowanie rodziny, rytuały oraz rutynę dnia codziennego. Ponadto, książka wskazuje czytelnikowi uniwersalność nadrzędnych zasad życiowych – nieważne pod jaką szerokością geograficzną, ważne okazują się te same wartości – miłość, wykształcenie, praca, tolerancja dla inności. Może nie do końca przekonuje mnie metamorfoza pani Wu oraz odkryta przez nią miłość, ale możecie to zapisać a konto mojego wrodzonego sceptycyzmu do tego typu zabiegów fabularnych.

Mimo początkowych trudności w czytaniu oceniam książkę wysoko i nie wykluczam, że sięgnę po inne powieści tej autorki. Wam również polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *