Pierwszy bandzior, Miranda July

Wydawnictwo Pauza, 2018

Liczba stron: 336

Tłumaczenie: Łukasz Buchalski

„Pierwszy bandzior” okazał się zupełnie inną książką niż się spodziewałam. Początkowe rozdziały zwodniczo potwierdzały moje przypuszczenia, że będę czytać tragi-komedię o zdziwaczałej czterdziestolatce i wyzwolonej dwudziestolatce, które lądują pod jednym dachem. A potem powieść mocno odbiła w bok, a ja przez chwilę poczułam się zagubiona. Ale po kolei.

Cheryl ma 43 lata, mieszka samotnie, platonicznie kocha się w dużo starszym od siebie mężczyźnie i porusza się po ściśle ustalonych trasach. Nie ma w jej życiu miejsca na spontaniczność, każdy gest ma wystudiowany, każdą wypowiedź przemyślaną i odegraną w głowie. Uskarża się na różne nerwobóle i szuka pomocy u psychoterapeutki oraz specjalisty od leczenia barwami. W jej uporządkowane życie singielki jak tornado wkracza dwudziestoletnia córka jej przełożonych. Clee jest duża,  w wulgarny sposób seksowna, niezbyt rozgarnięta, dominująca i zawsze nastawiona negatywnie do wszystkiego. Swojego buntu nie demonstruje krzykiem, lecz oślim uporem i sporadycznymi przypadkami przemocy. Cheryl od samego początku obawia się swojej młodej lokatorki, lecz czuje się zobowiązana, żeby udzielać jej gościny.

Z upływem czasu pomiędzy kobietami zaczyna tworzyć się dziwna więź oparta na przemocy. Tak jakby puściły im wszelkie hamulce, a tłumione emocje znajdowały dla siebie jedyną drogę ujścia poprzez aranżowane i niearanżowane bójki. Z tym, że w międzyczasie dochodzi do przeniesienia uczuć – niedoszły podstarzały kochanek Cheryl zostaje odsunięty na bok, a w centrum jej erotycznych fantazji staje młoda Clee. To nie jest jedyna komplikacja, jaka staje między nimi.

To rzeczywiście, tak jak przypuszczałam, jest książka o lekko zdziwaczałej kobiecie, lecz zaskoczeniem było dla mnie to, że jej dziwactwa nie zdominowały całej książki. To powieść w dużej mierze o przebudzeniu (również erotycznym), o rozpoczęciu życia od nowa w jego połowie, o otwarciu się na swoje potrzeby i wysłuchanie swojego wewnętrznego głosu. Cheryl nie służyło życie, jakiego spodziewali się po niej inni. Długo jednak poddawała się presji otoczenia, w pracy była wydajna i rzetelna, w domu lekko zdziwaczała, lecz przede wszystkim zamknięta na samą siebie. Dopiero konfrontacja z osobą kierującą się bardziej instynktem niż rozumem pozwoliła jej przewartościować swoje życie i rozpiąć swój mentalny gorset.

Obie bohaterki były dla mnie wyjątkowo denerwujące, jedną i drugą zdzieliłabym książką po głowie, gdybym… nie była tak zajęta czytaniem. Książka, choć zaludniona irytującymi, infantylnymi, przerysowanymi postaciami okazała się właściwie nieodkładalna, wręcz magnetyczna. Nie przeszkadzało mi to, że często miałam wrażenie, że to ściema, że tak nie mogło być, bo po zastanowieniu dochodziłam do wniosku, że przecież to powieść o ludziach, a ludzkie zachowania bywają nieprzewidywalne i nieracjonalne. Sami sprawdźcie na własnej skórze, jak zareagujecie na Cheryl i Clee pod jednym dachem.

Jedna myśl nt. „Pierwszy bandzior, Miranda July”

  1. Ta książka z całą pewnością jest przerysowana i zaskakująca, ale to właśnie sprawia, że jest również bardzo, bardzo magnetyczna! 🙂 Polecamy wraz z Tobą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *