Plaża za szafą. Polska kryminalna, Marcin Kącki

plaza-za-szafaAgora, 2017

Liczba stron: 328

Marcin Kącki we wstępie do tego zbioru reportaży kryminalnych deklaruje, że nie czyta i nie lubi kryminałów, sądzi bowiem, że nic nie jest w stanie prześcignąć prawdziwego życia. Ma sporo racji, bo pracując nad tą książką, na pewno dostał taką dawkę wrażeń, nieprzyjemnych doznań i wstrząsów, że dla rozrywki mógł tylko sięgać po coś, co tematycznie było odległe od jego pracy zawodowej. Na samym początku autor częstuje nas pytaniem: a Ty jak daleko byś się posunął? Człowieczeństwo to jednak nie jest jednoznaczna sprawa.

Wiele opisanych historii mogliśmy fragmentarycznie poznać z doniesień prasowych czy telewizyjnych. Tutaj mamy całość historii. Na przykład tytułowy reportaż opowiada o sprawie kradzieży cennego obrazu z Muzeum Narodowego w Poznaniu. Jednak to nie obraz jest w centrum zainteresowania autora, lecz osoba, która wymyśliła sposób, przeprowadziła operację i przez lata przetrzymywała skradzione arcydzieło. Podobnie w innych reportażach, czyn jest na drugim miejscu, na pierwszym zawsze sprawca. Czy nastoletni chłopcy, którzy dopuścili się świętokradztwa zżerając hostię to diabły wcielone, czy po prostu pogubili się w życiu? Czy oskarżony o utrzymywanie stosunków homoseksualnych hierarcha kościoła wyciągnął jakieś wnioski z konsekwencji swojego postępowania?

To teksty, które czyta się odczuwając całe spektrum emocji – złość, żal, oburzenie. To ostatnie chyba najczęściej. Teksty dotyczące małych dzieci są merytoryczne, lecz jednocześnie wzruszające. Jednak podczas ich lektury również trudno ukryć oburzenie, gdy czyta się o bezdusznym, okrutnym systemie opieki zdrowotnej. Nie wszyscy bohaterowie tych reportaży to czarne charaktery – są wśród nich ludzie o wielkich sercach, którzy w tym zalewie zła przywracają wiarę w człowieczeństwo. Mimo ciężaru poruszanych tematów, Kącki napisał książkę, którą można przeczytać jednym tchem, lub, w zależności od wrażliwości, dawkować sobie przez jakiś czas jak np. reportaże zamieszczane w magazynach. Wyraźnie widać warsztat dziennikarski i to, że wiele z reportaży (może wszystkie) powstało na potrzeby gazety. Ogromną zaletą jest przytaczanie zdania obu zainteresowanych stron i brak nachalnego umoralniania. To teksty bez puenty. Puentę każdy musi sam sobie wypracować.

Jedna myśl nt. „Plaża za szafą. Polska kryminalna, Marcin Kącki”

  1. Ja chyba lubię kryminały z tego samego względu, z którego Kącki ich nie lubi. To prawda – żadne człowiek nie będzie tak okrutny, małostkowy i zawistny, jak ten prawdziwy. I tylko on może nas rzeczywiście dotknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *