Po zapadnięciu nocy, Fred Vargas

po-zapadnieciu-nocySonia Draga, 2016

Liczba stron: 408

Tłumaczenie: Bożena Sęk

Cały czas zastanawiam się, dlaczego Fred Vargas nie jest w Polsce równie rozpoznawalna jak Nesbo czy Mankell. Jej kryminały to klasa sama w sobie i ja niezmiennie namawiam Was do ich lektury. Widzę co prawda jeden problem. Mimo że z doświadczenia wiem, iż mam przed sobą dobrą historię, to bardzo trudno przebrnąć mi przez pierwsze rozdziały. Trzeba odrobinę samozaparcia, żeby wgryźć się w treść, a potem dużo silnej woli, żeby odłożyć książkę przed końcem, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Adamsberg nie wygląda na komisarza policji kryminalnej, ubiera się bardzo swobodnie, rzadko siedzi za biurkiem, bo najlepiej myśli mu się, gdy jest w ruchu. W godzinach pracy i poza nią chodzi po Paryżu i rozmyśla. Wierzy w intuicję i nie odrzuca żadnych hipotez. Tuż przed wyjazdem kryminalnych na szkolenie do kanadyjskiego Quebecu Adamsberg przeglądając gazetę znajduje opis zbrodni, która przypomina mu o seryjnym mordercy, którego nie zdołał ująć. Najdziwniejsze jest to, że mężczyzna, którego podejrzewał o morderstwa, od wielu lat jest martwy, a komisarz osobiście był na jego pogrzebie. Jednak ofiara, sposób zabójstwa oraz wszystko inne wskazują na tego, a nie innego sprawcę. Czy ktokolwiek uwierzy komisarzowi, gdy ten przyzna, że podejrzany nie żyje od kilkunastu lat? Wyjazd do Kanady ma pomóc Adamsbergowi, przewietrzyć umysł, zmienia się jednak w prawdziwą katastrofę.

Nie wiadomo na jakiej zasadzie morderca wybiera ofiary. Pewne jest (przynajmniej dla Adamsberga), że okrutnik zabija swoje ofiary trójzębem i podstawia w miejscu zbrodni pijanych w sztok meneli jako najbardziej prawdopodobnych podejrzanych. Jak udowodnić mu zbrodnie, skoro od lat pozostaje nieuchwytny?

W tej książce mamy szybką, zaskakującą, pełną zwrotów akcję. To, co z początku wydaje się nieprawdopodobne i wymyślone przez bujną wyobraźnię komisarza, z biegiem czasu okazuje się całkiem realne, chociaż przerażające. Jest tu też zaskakująco spora dawka humoru – w dużej mierze oparta na dowcipie słownym bazującym na różnicach pomiędzy francuskim kanadyjskim, a francuskim, jakim posługują się paryżanie. Tłumaczce świetnie udało się wyłapać dowcip, a kwestie Kanadyjczyków są naprawdę zabawne. To kryminał, który zaskakuje nietuzinkowymi postaciami, zagmatwaną akcją, rozwiązaniami fabularnymi. Zaręczam, że gdy już przebrniecie przez pierwsze kilka rozdziałów, przepadniecie z kretesem, a Fred Vargas może stać się jedną z waszych ulubionych autorek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *