Pod śniegiem, Petra Soukupova

pod-sniegiemWydawnictwo Afera, 2016

Liczba stron: 418

Och!

Musiałam westchnąć, żeby dać upust emocjom. Bo w tej pozornie wypranej z emocji książce tych emocji skumulowało się całkiem sporo. Wydawałoby się, że będzie nudno – cała akcja zamyka się w ciągu kilkunastu godzin i toczy przede wszystkim w samochodzie. Trzy siostry jadą nim do mieszkających na wsi rodziców. Są skazane na swoją obecność przez kilka godzin podróży z przygodami.

Najmłodsza z nich, oczko w głowie taty, wykonuje wolny zawód, żyje w wolnym związku (z żonatym mężczyzną) i pozornie cała jest kwintesencją wolności. Średnia ma troje dzieci – najmłodsze to jeszcze niemowlę karmione piersią, dwie starsze córki nadal potrzebują jej uwagi, choć zaczynają już mieć swoje tajemnice. Kobieta dwoi się i troi, żeby wszystkich zadowolić, sobie poświęcając niewiele uwagi, przez co czuje się zaniedbana. Najstarsza samotnie wychowuje syna, paskudnie rozpieszczonego małego despotę, jest prawniczką, świetnie sobie radzi, co uwielbia podkreślać na każdym kroku: wyglądem, zachowaniem i słowem. Wyjazd na urodziny taty, z którym niewiele ich łączy, w samochodzie pełnym dzieci i estrogenu to przeżycie z rodzaju hardkorowych. Siostry nigdy nie były ze sobą blisko, z każdą godziną spędzoną w zamkniętym pomieszczeniu są coraz dalej od siebie. Nie wiedzą jeszcze, że w domu rodziców czeka na nich niespodzianka.

Doskonale napisana – bezpretensjonalnie, prosto, błyskotliwie. Autorka świetnie pokazała wszystkich bohaterów – widzimy ich słabości, to, co próbują ukryć przed światem, to, co chodzi im po głowie, to, jacy chcą być dla innych. Bohaterowie stopniowo zrzucają maski przed czytelnikiem, choć dla siebie nawzajem są nadal zagadką – zagadką, której nikomu z rodziny nie chce się zgłębiać. Żadna z bohaterek nie ma potrzeby poznania swojej najbliższej krewnej, bo każda z nich skupiona jest na sobie, swoich dzieciach, swoim związku, swoich problemach. Czy tak zostały wychowane? Czy stały się takie dopiero później? Powoli również dostrzegamy sieć wzajemnych powiązań między członkami rodziny. Ta sieć jest cieniutka, łatwo ją przerwać. Obowiązkowe spotkania z okazji świąt czy urodzin stają się nieznośne – ta grupa normalnych, ciężko pracujących, skupionych na swojej rodzinie ludzi nie może znieść obecności najbliższych krewnych.

To wyjątkowa książka, wyróżniająca się formą, treścią, przesłaniem. Książka o nas samych, bo, nie czarujmy się, każda/każdy z nas odnajdzie w bohaterkach jakieś swoje cechy, zachowania, choćby skrywane pragnienia. To książka, która porusza, choć również śmieszy. Książka, która nie pozostawi cię obojętnym, choć tak naprawdę nie opowiada o żadnych wzniosłych sprawach. Mówi przecież o tym, co jest zwykłe, codzienne, bliskie – o rodzinie. Nie przegapcie!

 

5 myśli nt. „Pod śniegiem, Petra Soukupova”

  1. Rodzina, ach, rodzina. Tu emocji kumuluje się wiele i to rodzina zaboleć może najbardziej. Powieść zapowiada się ciekawie, ale od pewnego czasu poluję na coś zza naszej południowej granicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *